Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
15 lipca 2020, Środa.
Kursy walut: USD USD - 3,9117 EUR EUR - 4,4738 GBP GBP - 4,9309 DKK DKK - 0,6009
Archiwum
15.07.2020 MATIF: pszenica kons. WRZ20 - 187,25 (+ 0,94%), kukurydza SIE20 - 175,00 (- 3,31%), rzepak SIE20 - 385,25 (+ 0,92%) [euro/tona] +++ +++ +++ 15.07.2020 14:11 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 4,70 - 5,60 zł/kg, średnia: 5,03 zł/kg (na podstawie informacji z 12 ubojni) +++ +++ +++ +++

Niemcy kontynuują nielegalny proceder uboju chorego bydła. Kolejna afera w Dolnej Saksonii

Paweł Hetnał

Niemiecka organizacja obrońców praw zwierząt Soko Tierschutz w tym tygodniu ujawniła kolejny skandaliczny proceder nielegalnego uboju tzw. bydła leżącego. Tym razem organizacja zaprezentowała materiały świadczące o uboju chorych krów w powiecie Stade w Dolnej Saksonii. Tylko w tej części Niemiec, to trzecia w ciągu siedmiu miesięcy afera, podobna do tej jaka miała ostatnio miejsce w mazowieckim Kalinowie. Z tym, że w Polsce był to incydent, a za Odrą to dobrze funkcjonujący mechanizm przestępczy. Czy Niemcy poniosą podobne konsekwencje do tych jakie dotknęły stronę polską? 

 

Działacze Soko zebrali obszerny materiał dowodowy składający się z nagrań z ukrytych kamer zainstalowanych w ubojni, jaki i w samochodzie do transportu bydła. Jak piszą niemieckie media, są to sceny, które wstrząsają nawet doświadczonymi weterynarzami: chore i ranne bydło, które nie może samodzielnie stać lub chodzić, w wielu przypadkach jest siłą wciągane za pomocą wyciągarki na ciężarówki i przewożone do rzeźni. Materiały organizacji Soko Tierschutz zostały zaprezentowane w reportażu telewizji ARD w magazynie Plusminus.

 

Jak podkreślają niemieccy weterynarze jest to nielegalny biznes, a brutalne działanie jest przestępstwem. Zwierzęta, które nie mogą samodzielnie chodzić, nie mają prawa być transportowane. - Dla mnie jest niezrozumiałe, jak można tak postępować z żyjącymi istotami - mówi weterynarz Claudia Preuß-Ueberschär, która przeanalizowała materiał wideo wraz z trzema innymi ekspertami.

 

Działacze na rzecz praw zwierząt zebrali materiał dowodowy w ciągu kilku tygodni. Z obserwacji członków Soko wynika, iż mamy do czynienia z dobrze funkcjonującym mechanizmem. Przewoźnik ubojni z Düdenbüttel w okręgu Stade jedzie do gospodarstwa, gdzie za pomocą wyciągarki ładuje chore zwierze i przewozi do rzeźni, a tam jest przetwarzane. Właściwy organ weterynaryjny potwierdza, że rzeźnia była regularnie kontrolowana przez dwóch urzędowych lekarzy weterynarii. - Ukryte kamery w rzeźni pokazują urzędowego lekarza weterynarii, który szybko odwraca się i znika podczas oglądania nielegalnych transportów – czytamy w komunikacie prasowym Soko. Dlatego obrońcy praw zwierząt i weterynarze mówią o „sieci przestępczej” i problemie systemowym.

 

Zgodnie z obowiązującymi w Niemczech przepisami, chore bydło musi zostać uśpione w gospodarstwie. To wiąże się z kosztami, które leżą po stronie rolnika. Jeśli jednak hodowca sprzedaje zwierzę, to zarabiają wszyscy - od rolnika przez przewoźnika, aż do rzeźnika. W wywiadzie dla Plusminus jeden z uczestniczących w procederze rolników z powiecie Stade, który traktował zwierzęta ze szczególną brutalnością, broni swojego podejścia i używa argumentów ekonomicznych na usprawiedliwienie swojego postępowania.

 

Jak czytamy w mediach naszych zachodnich sąsiadów, sprzedaż tzw. leżaków to dosyć powszechny, lukratywny biznes, na którym zarabia się w całych Niemczech. Jeszcze kilka miesięcy temu wykryto podobne nadużycia w rzeźniach w Bad Iburg w Dolnej Saksonii oraz w Höhengöhren w Saksonii-Anhalt, a teraz w powiecie Stade. We wszystkich przypadkach rzeźnie zostały zamknięte, a nadużyciami zajęła się prokuratura. - To jest dziesiąty skandal tego typu w ciągu dwóch lat. Cztery sprawy miały miejsce w Dolnej Saksonii. Wiąże się to z siecią przestępczą setek rolników, handlowców i lekarzy weterynarii, którzy prowadzą i wspierają nielegalny oraz wysoce dochodowy handel z tak zwanymi krowami leżącymi. Sprawcy podobnego procederu w Bad Iburg praktycznie nie ponieśli konsekwencji. Ze źródeł wiemy, że rolnicy śmieją się z organów państwa i mówią, że wystarczy pojechać tylko kilka kilometrów dalej, aby kontynuować dochodowy biznes z chorymi krowami – informuje Soko Tierschutz.

 

Mięso z ubojni w Stade zostało wysłane do laboratorium. Wyniki analizy nie są jeszcze znane. Rzeźnia w Düdenbüttel dostarczyła wołowinę m. in. holenderskiemu przetwórcy mięsa. Firma zapewnia, że mięso ze Stade zostało wycofane. Zakład ten dystrybuuje swoje produkty do wielu krajów Unii Europejskiej. Wołowina z feralnej ubojni była przetwarzana m. in. na kebab i hamburgery.

Paweł Hetnał
Autor: Paweł Hetnał
Paweł Hetnał – absolwent Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Wieloletni dziennikarz portali i gazet lokalnych z terenu Podbeskidzia.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora:

Może zainteresuje Cię również:

TVN nagłaśnia kolejną aferę z „leżakami”. Tym raze

- Chore krowy, które miały zostać przerobione na produkty sp

Przyjechali na manifestację 220 ciągnikami. Nie ch

Dolna Saksonia wciąż nie legitymuje się wystarczającą powier

Dolna Saksonia szykuje się na ASF. Wprowadzają sił

Dolna Saksonia chce stworzyć siły szybkiego reagowania w cel