Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
26 lutego 2020, Środa.
Kursy walut: USD USD - 3,9573 EUR EUR - 4,3093 GBP GBP - 5,1246 DKK DKK - 0,5768
Archiwum
26.02.2020 MATIF: pszenica kons. MAR20 - 192,50 (0,00%), kukurydza MAR20 - 169,75 (0,00%), rzepak MAJ20 - 392,00 (+ 0,32%) [euro/tona] +++ +++ +++ 26.02.2020 12:47 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 4,70 - 5,30 zł/kg, średnia: 5,01 zł/kg (na podstawie informacji z 12 ubojni) +++ +++

Mieszkańcy wsi walczyli z tuczarnią i wylądowali w sądzie. Wcześniej dochodziło do dantejskich scen

Redakcja
Gmina Czarna Dąbrówka

Ponad dwa lata temu w Czarnej Dąbrówce (woj. pomorskie) rozegrały się dantejskie sceny. Mieszkańcy tej miejscowości sprzeciwiający się - w ich opinii nielegalnemu - tuczowi kilku tysięcy świń zablokowali drogę dojazdową do obiektu. Właściciel tuczarni miał próbować staranować koparką protestujących. Ostatecznie to mieszkańcy blokujący wjazd do zakładu musieli gęsto tłumaczyć się przed sądem, który koniec końców ich uniewinnił. 

 

W 2015 r. w Czarnej Dąbrówce na Pomorzu grupa mieszkańców wyraziła sprzeciw wobec funkcjonowania kurnika w bliskiej odległości (100-200 m) od zabudowy mieszkaniowej. - Odór, smród, hałas i do tego nie wiadomo czym na tej fermie było palone. Odnosiliśmy tu wrażenie, że to są jakieś toksyny czy chemia. Dzieci i młodzież na zajęciach sportowych miały odruchy wymiotne. Musieliśmy na to reagować. Zwracaliśmy się do różnych instytucji o pomoc i wsparcie. Wszyscy nam współczuli, ale procedury administracyjne się przeciągały – mówił w Radiu Gdańsk Tadeusz Gralak, radny gminy Czarna Dąbrówka. Przedsiębiorca zajmujący się produkcją zwierzęcą ostatecznie zaniechał hodowli drobiu, ale w 2017 r. ponownie zaistniał problem, ponieważ inwestor zamierzał tam utworzyć chlewnię z obsadą kilku tysięcy sztuk trzody chlewnej. Miejscowi wyszli na ulicę i zablokowali dojazd na teren obiektu i uniemożliwili dostawę zwierząt. Właścicielowi chlewni zarzucano, że swoją działalność prowadzi nielegalnie. Na miejscu protestu obecni byli policjanci, którzy pilnowali porządku.

 

Wg relacji uczestników protestu, eskalacja konfliktu nastąpiła po tym, jak kierowca koparki chciał ich staranować. - Właściciel w późnych godzinach wieczornych sprowadził ciągniki, sam usiadł za kierownicą jednego z nich i zaczął usuwać płyty drogowe. Doszło w tym momencie do bardzo niebezpiecznych zdarzeń mogących doprowadzić wręcz do utraty życia przez protestujących, którzy starali się te prace utrudnić. Właściciel desperacko ciągnikiem najeżdżał na ludzi goniąc ich też ciągnikiem po okolicznym terenie. W szybkim czasie interweniowała wezwana policja i uporządkowała zdarzenie rozpoczynając jednocześnie jego dokumentację – relacjonował przebieg zdarzeń wójt gminy Czarna Dąbrówka, Jan Klasa. - Za kilka chwil na drodze wjazdowej ukazał się specjalistyczny samochód dostawczy z kolejną partią warchlaków. Protestujący wyszli na drogę zwarcie stając przed pojazdem i zablokowując wjazd. Zostały wezwane posiłki Policji które monitorowały i porządkowały sytuację. Wezwany również lekarz Weterynarii potwierdził dostawę około 700 sztuk świń. W wyniku stanowczego protestu i trwających parę godzin negocjacji samochód dostawczy oddalił się z właścicielami w niewiadomym kierunku. Tej informacji nie udzieliła też policja i lekarz weterynarii stwierdzając też mi osobiście że nie będzie to teren naszej gminy. (…) Sytuacja nie została ustabilizowana. Mieszkańcy obawiają się dalszych dostaw ze względu na krążącą informację iż miał tu się prawdopodobnie odbywać tucz na 5000 sztuk świń prowadzony metodą ściółkową (kał i mocz przesypywany słomą). Idiotyczne wręcz zachowania właściciela sięgają szczytu. W piątek i sobotę próbowano w samochodach osobowych i busach wwieść warchlaki powrotnie. W jednym z samochodów otworzył się bagażnik i świnie wyleciały na środek skrzyżowania – opisywał dwa lata temu kuriozum zaistniałej sytuacji wójt gminy.

 

Kiedy sytuacja wydawała się opanowana, po kilku miesiącach około 60 mieszkańców Czarnej Dąbrówki zaczęło otrzymywać wezwania na przesłuchania w charakterze… obwinionych. Mieli bowiem utrudniać swobodne korzystanie z drogi i brać udział w nielegalnym zbiegowisku. Czterej mieszkańcy Czarnej Dąbrówki zostali oskarżeni przez właściciela nielegalnej chlewni o zniszczenie samochodu i składanie wobec niego gróźb karalnych, podczas protestu mieszkańców. W listopadzie 2017 roku Sąd Rejonowy w Lęborku uniewinnił mieszkańców. W tym roku sprawa ponownie trafiła do Sądu Okręgowego w Słupsku, który podtrzymał wyrok sprzed dwóch lat.

 

- Trzy lata męczarni się skończyło. Cieszymy się, że temat zamknięty i skończyło się uniewinnieniem. Jestem też rozczarowany i rozgoryczony, że tak długo to trwało. Ucierpiała moja rodzina – mówi w rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim Tadeusz Gralak, radny z Czarnej Dąbrówki i jednocześnie przewodniczący komitetu protestacyjnego jaki przed trzema latami zawiązał się przeciwko funkcjonowaniu chlewni. Jak nieoficjalnie dowiedział się Dziennik, zeznania oskarżonych były spójne, a dwóch z nich udowodniło nawet, że w podawanym przez pokrzywdzonego czasie, nie byli nawet w miejscu protestu.

Może zainteresuje Cię również:

Hiszpańscy rolnicy protestują już czwarty tydzień.

Tysiące rolników i setki ciągników ponownie pojawiło się na

Ferma trzody chlewnej na 36 tys. świń powstanie w

Mieszkańcy Kalska i okolicznych miejscowości w powiecie ziel

Tysiąc ciągników ruszy na Paryż. Rolnicy zamierzaj

Kontynuując działania związków zawodowych z 8 i 22 październ