kojs

kojs

CenyRolnicze
21 lutego 2024, Środa.
Kursy walut wg NBP: USD USD - 3.9966 EUR EUR - 4.3163 GBP GBP - 5.0406 DKK DKK - 0.5790
Archiwum


21.02.2024 14:39 DRÓB, cena tuszki hurt: 7,40-8,50 zł/kg, średnia: 7,75 zł/kg (na podstawie informacji z 10 ubojni)

20.02.2024 MATIF: pszenica MAR24: 204,50 (+2,12%), kukurydza MAR24: 174,50 (+2,05%), rzepak MAJ24: 426,25 (-0,12%)

19.02.2024 SPRZEDAM 120 TUCZNIKÓW, 130 kg, 58%, łódzkie, tomaszowski, 97-226, tel.: 726 798 458

19.02.2024 SPRZEDAM 36 JAŁÓWEK, mięsny, 600 kg, wielkopolskie, wolsztyński, 64-212, tel.: 533 184 906

18.02.2024 SPRZEDAM 6 BYKÓW, hf, 650 kg, pomorskie, sztumski, 82-410, tel.: 664 753 011

Dodaj komunikat

agrifirm

agrifirm

O zagranicznym rodowodzie świni nie sposób się dowiedzieć ze sprawozdań firm ani opakowań szynki

Redakcja
tucz nakładczy, import warchlaków z Danii

- Polska wieprzowina jest często polska tylko z nazwy. Pośrednicy ściągają miliony warchlaków z Danii – tuczone i zarzynane są w Polsce, dlatego uznaje się je za krajowy produkt. Sprawdziliśmy wszystkie transporty żywych świń, które przysłano z Danii do Polski w ostatnich pięciu latach: trafiały m.in. na megafermy pracujące dla wielkich koncernów. Koncerny i pośrednicy zdominowali rynek – zwykły rolnik to tylko podwykonawca, działający na warunkach, które ledwo umożliwiają przetrwanie – to podstawowe wnioski ze śledztwa dziennikarskiego Julii Daukszy, które ukazały się na łamach portalu frontstory.pl.

 

Duńczycy rozmnażają świnie na potęgę, a warchlaki wysyłają za granicę do dalszego tuczenia. To bardziej opłacalne niż współpraca z rzeźniami na miejscu. Wartość ich eksportu do Polski wyniosła w zeszłym roku 333 mln euro.  - Dlaczego Dania stała się kluczowym ogniwem łańcucha dostaw polskich rzeźni i co to zmienia dla rolników i konsumentów wieprzowiny? Ruszyliśmy tropem transportów żywych zwierząt. Prześwietliliśmy zależności między koncernami mięsnymi, pośrednikami i rolnikami. Czego się dowiedzieliśmy? Sięgając w sklepie po tanią wieprzowinę nie wspieramy polskiego rolnictwa. Co więcej: dopłacamy do jego zmiany w przemysł uciążliwy dla środowiska, zwierząt i ludzi – w tym samych rolników – czytamy w publikacji Julii Daukszy.

 

Dziennikarka pisze, że popularne wyobrażenie o tym, skąd bierze się mięso i co jest produktem z Polski, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. - Polski rolnik to często tylko płotka na łasce grubych ryb – żeby przetrwać hoduje to, co każą mu duże firmy, tak jak mu każą i za cenę, którą narzucą. Tymczasem oparty na sprytnej interpretacji przepisów system sprawia, że opatrzona polskim kodem kreskowym kiełbasa na półce w Warszawie czy Krakowie może pochodzić z zupełnie innej części Europy. Jak to możliwe? Kluczem do zagadki jest „tucz kontraktowy” – diagnozuje autorka publikacji.

 

Rolnik z jałmużną, a gigant z czystym i niemałym zyskiem 

 

 

Według ustaleń redakcji frontstory.pl, za ponad 75 proc. warchlaków importowanych z Danii w 2022 r. odpowiadało 10 firm, z czego dziewięć to pośrednicy, przeważnie będący też operatorami tuczu. Pod koniec 2022 r. od pośredników całkowicie zależne było ponad 2 tys. polskich ferm, odpowiadających za jedną czwartą świń rzeźnych w Polsce. - Ta podwójna rola: importera i organizatora tuczu ma kilka konsekwencji. Najważniejszą jest ta, że wśród zamówień importera-pośrednika skrywają się dostawy dla koncernów. To  utrudnia ustalenie, jak dużą kontrolę nad rynkiem mają koncerny.  (…) Stawia też gigantów w bardzo dogodnej sytuacji: zachowują duży stopień kontroli nad produkcją, ale jeśli na fermie wydarzy się coś złego – nie wezmą za to odpowiedzialności – czytamy w obszernej publikacji.

 

Jak przypomina Julia Dauksza, import duńskich warchlaków zaczął się po wejściu Polski do Unii Europejskiej i osiągnął poziom ok. 6 mln w 2018 r. To 14-16 tys. piętrowych ciężarówek każdego roku. - O zagranicznym rodowodzie świni nie sposób się dowiedzieć ze sprawozdań firm ani opakowań szynki. Po trzydziestu dniach na polskiej fermie duńskiej świni zostaje wytatuowany polski numer identyfikacyjny i do rzeźni jedzie jako produkt polskiego gospodarstwa, jej mięso opuszcza rzeźnię z polskim kodem kreskowym. Dzięki temu producenci mięsa mogą zapewniać, że produkowana przez nich wieprzowina pochodzi ze świń od polskiego rolnika – wnioskuje autorka i dodaj, iż faktycznie polski rolnik zajmował się co najwyżej podawaniem zwierzętom paszy i wywożeniem gnojowicy. Z umów kontraktowych i sprawozdań wynika, że za zakontraktowanego tucznika rolnik dostaje od 30 do 50 zł, od których często musi odliczyć jeszcze część poniesionych kosztów. Główna zasada takiej działalności – jak najwięcej i jak najmniejszym kosztem.

 

Pełna treść publikacji dostępna jest tutaj - kliknij. 

 

 

Źródło: frontstory.pl.

Loading comments...
Wiadomość z kategorii:

Obserwuj nas w Google News 

i czytaj materiały szybciej niż inni

Google Icons 16 512

Dołącz teraz

POLECAMY


Copyright © CenyRolnicze 2021. All rights reserved | Polityka prywatności i plików cookies | Regulamin serwisu