kojs

kps

CenyRolnicze
21 lutego 2024, Środa.
Kursy walut wg NBP: USD USD - 3.9966 EUR EUR - 4.3163 GBP GBP - 5.0406 DKK DKK - 0.5790
Archiwum


21.02.2024 14:39 DRÓB, cena tuszki hurt: 7,40-8,50 zł/kg, średnia: 7,75 zł/kg (na podstawie informacji z 10 ubojni)

20.02.2024 MATIF: pszenica MAR24: 204,50 (+2,12%), kukurydza MAR24: 174,50 (+2,05%), rzepak MAJ24: 426,25 (-0,12%)

19.02.2024 SPRZEDAM 120 TUCZNIKÓW, 130 kg, 58%, łódzkie, tomaszowski, 97-226, tel.: 726 798 458

19.02.2024 SPRZEDAM 36 JAŁÓWEK, mięsny, 600 kg, wielkopolskie, wolsztyński, 64-212, tel.: 533 184 906

18.02.2024 SPRZEDAM 6 BYKÓW, hf, 650 kg, pomorskie, sztumski, 82-410, tel.: 664 753 011

Dodaj komunikat

agrifirm

agrifirm

Ministerstwo wpycha rolników w objęcia ASF-u? Czy naprawdę warto dopuścić chów świń bez bioasekuracji?

Redakcja
ASF, bioasekuracja, hodowla na użytek własny

- Chcielibyśmy odnieść się do propozycji ministra rolnictwa i rozwoju wsi w sprawie pozwolenia utrzymywania trzody na własny użytek. Naszym zdaniem jest to bardzo duży krok w tył, wręcz otwarcie się na wirusa. Przez kilka lat zmagamy się z wirusem, a teraz można powiedzieć, że znowu otwieramy mu szeroko ręce – uważa Bogusław Prałat, prezes Polskiego Związku Niezależnych Producentów Świń. 

 

- Powiedzmy sobie szczerze, że od roku prosimy, proponujemy, żeby podjąć próbę rozdzielenia gospodarstw na gospodarstwa, które będą produkowały na własny użytek, przykładowo do kilku sztuk, ale takie gospodarstwa powinny nie być ujmowane, kiedy wykryje się w nim ognisko ASF. Wtedy nie powinny być brane pod uwagę. Jeżeli gospodarstwo nie produkuje na rynek, tylko na własne potrzeby, to nie powinno być brane pod uwagę i włączane do systemu, nie powinny być nakładane strefy. Podobno prawo unijne zakazuje tego, ale jeżeli robimy furtkę dla rolników, którzy chcą utrzymywać świnie na własny użytek, to powinniśmy się nad tym pochylić i praktycznie nie powinniśmy tego wprowadzać. Osobiście porównuję to do sytuacji, w której starsza osoba, która nie ma prawa jazdy, będzie miała pozwolenie, żeby raz w miesiącu jechać do miasta i kupić sobie leki. Skoro jest to na własne potrzeby, pozwólmy, ponieważ jest to dla jej dobra, tylko że jak ktoś zginie w wypadku samochodowym, to kto za to będzie odpowiadał? Można powiedzieć, że to śmieszne, ale nie dla nas hodowców. Reprezentujemy rolników z całego kraju, którzy są w strefach i wiedzą, jak dzisiaj to wygląda. Ministerstwo obiecało wyrównanie ceny do stref czerwonych, dlatego że dzisiaj to jest największy problem, ale nic takiego się nie zadziało. Ostatnio gdzieś w mediach społecznościowych przeczytaliśmy, że takiej pomocy nie będzie. Jeżeli takiej pomocy nie będzie, to walka z ASF to jest walka z rolnikami. Wpychamy ich albo w likwidację gospodarstwa, albo w tucze nakładcze. Rolnicy otrzymują od 20 do 50 groszy mniej za zdrowe zwierzęta. Ciekawe, co państwo byście powiedzieli, jakby bez powodu obniżono pensję państwu o 40% i powiedziano, że tylko dlatego, że państwo urodziliście się, nie wiem, w danym województwie, to będziecie mniej zarabiać. Na ten moment tak to wygląda. Rolnicy bezpodstawnie, dlatego że to nie jest nasza wina, że znajdujemy się na jakimś terenie... Od ponad półtora roku jestem w strefie czerwonej. Dla mojego gospodarstwa są to ogromne straty. Wypełniam całą bioasekurację. Robię, co mogę, ale jestem trędowaty. Świnie, które sprzedaję, muszą jechać 500 kilometrów na rzeź. Ciekawe, jaki to ma sens. Wkoło nie ma zakładów, które odbierają po w miarę przyzwoitych cenach. Są to i tak niższe ceny niż w innych strefach. Zwierzęta muszą jechać 500 kilometrów. Obiecano nam, że będzie pomoc dla rolników. To nie są już wielkie strefy. Miejmy nadzieję, że będzie ich coraz mniej, ale na ten moment nie zapowiada się, żeby strefy, które zostały, miały być zniesione – mówił Bogusław Prałat podczas posiedzenia podkomisji stałej do spraw monitoringu zwalczania Afrykańskiego Pomoru Świń oraz innych chorób zakaźnych zwierząt gospodarskich

 

- Przez ostatnie dwa lata była u nas strefa czerwona. Mozolną pracą rolników wraz ze służbami weterynaryjnymi jakoś się z tym uporaliśmy, uporządkowaliśmy ASF na tyle, że wirus nie wchodzi nam tak do chlewni. Jeżeli jednak zostanie dopuszczone, że każdy będzie mógł na swoje potrzeby zacząć chować u siebie przysłowiowe dziesięć sztuk, to na przykładzie naszego powiatu nowomiejskiego oraz powiatu iławskiego, w którym rocznie produkowane jest około 800 tys. tuczników, powiem, że świnie są sprzedawane w wadze 120 kilogramów. Jest różnica 60-80 groszy. Kiedy dwa lata temu wybuchł u nas ASF, świnie były kupowane po 1,50 zł, a więc różnica była nawet i 3 zł. Policzyłem sobie, jak będzie różnica tylko 1 zł. Jeżeli przez rok wszyscy znowu będą wrzuceni w czerwoną strefę, to przy 800 tys. tuczników jako rolnicy stracimy w naszych dwóch powiatach około 96 milionów dochodu przy różnicach pomiędzy białą, czerwoną, niebieską lub różową strefą. Każdy kilogram to 1 zł, więc mamy 96 milionów zł. Przykładowo jak ktoś zarabiałby 7 tys. zł brutto, to 96 milionów zł tylko w naszych dwóch powiatach starczy na zatrudnienie 1142 pracowników przez rok. Czy naprawdę warto dopuścić chów bez bioasekuracji, bez zabezpieczeń, które były przez wiele lat? W ostatnich dwóch latach przy naprawdę dobrej współpracy z Inspekcją Weterynaryjną i rolnikami jakoś to wypracowaliśmy. Jest w miarę bezpiecznie, nic się nie dzieje. Teraz dla dziesięciu sztuk chcemy poświęcić nasze gospodarstwa produkcyjne, które żywią naszą ojczyznę w cyklu zamkniętym. Jeżeli tak, to od razu trzeba to jasno powiedzieć. Wtedy po prostu będziemy zamykali nasze chlewnie. Jeżeli po dwóch latach ciężkiej pracy teraz ma być to otwarte dla przysłowiowych dziesięciu tuczników w zagrodach domowych bez bioasekuracji, to jesteśmy pod ścianą, jesteśmy do likwidacji. To po co mamy inwestować? Być może lepiej od razu wszystko zamykać, importować z Danii, z Hiszpanii, z Zachodu. A u nas niech rośnie puszcza – mówił z ironią Dariusz Łukaszewski, rolnik z woj. warmińsko-mazurskiego.

 

- Chciałbym jeszcze dodać do tego, co koledzy mówili odnośnie do projektu rozporządzenia, które pozwoli utrzymywać rocznie dziesięć zakupionych sztuk, że uważam to za bardzo złą propozycję, złą decyzję. Na pewno umożliwi to rozpowszechnienie wirusa ASF w środowisku. Tak jak koledzy mówili, ryzykujemy praktycznie zamknięciem gospodarstw. Jestem w czerwonej strefie od grudnia 2020 roku. Do dzisiaj jestem w czerwonej strefie. Sprzedając tucznika rocznie ponoszę straty w wysokości około 250 tys. zł. Jeżeli rozporządzenie o zmniejszonej bioasekuracji, pozwalające na brak mat, brak wpisu, kto wchodzi do chlewni, brak spisu zwierząt, wejdzie w życie, podejrzewam, iż spowoduje ono, że w ogóle nie wyjdę z czerwonej strefy. Co prawda, są zwroty za bioasekurację, za płyny dezynfekujące, maty, itp., obecnie w 50%, kiedyś było to 80%, ale nie wierzę w to, żeby ci rolnicy w jakiś sposób pilnowali swoje gospodarstwa, żeby wirus nie wniósł się do chlewni. Uważam, że dziesięć sztuk w roku, jeżeli ktoś... Sam razem z rodzicami nie ubijam dziesięciu sztuk na własne potrzeby czy nawet dla znajomych. Jest to duża liczba sztuk. Jeżeli rolnik miałby dla rodziny kupić nawet dwa świniaki w roku, uważam, że to nie jest na tyle duży koszt, żeby ryzykować nasze gospodarstwa i doprowadzić, nie oszukujmy się, do skraju bankructwa – uważa Artur Zelma, członek Polskiego Związku Niezależnych Producentów Świń.

 

Loading comments...
Wiadomość z kategorii:

Obserwuj nas w Google News 

i czytaj materiały szybciej niż inni

Google Icons 16 512

Dołącz teraz

POLECAMY


Copyright © CenyRolnicze 2021. All rights reserved | Polityka prywatności i plików cookies | Regulamin serwisu