Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
08 lipca 2020, Środa.
Kursy walut: USD USD - 3,9666 EUR EUR - 4,4739 GBP GBP - 4,9699 DKK DKK - 0,6005
Archiwum
14.07.2020 MATIF: pszenica kons. WRZ20 - 185,50 (+ 0,41%), kukurydza SIE20 - 181,00 (+ 1,97%), rzepak SIE20 - 381,75 (0,00%) [euro/tona] +++ +++ +++ 13.07.2020 12:40 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 4,80 - 5,60 zł/kg, średnia: 5,10 zł/kg (na podstawie informacji z 15 ubojni) +++ +++ +++ +++

Do polski wjeżdża tania wieprzowina z Belgii i Holandii. Czy to nadal wolny rynek?

Paweł Hetnał

Przedstawiciel podmiotu handlującego trzodą chlewną stwierdza w rozmowie z nasza redakcją, że do Polski wjeżdża w znacznej ilości wieprzowina z Belgii i Holandii w elemencie pakowanym, która nie wiadomo dlaczego jest tańsza od polskiego mięsa. - Jakim sposobem? Mamy UOKiK, jest Komisja Europejska i dlaczego tutaj nie ma interwencji? - pyta nasz rozmówca. W Belgii czy Holandii koszty produkcji wieprzowiny są o wiele wyższe. Do tego dochodzą koszty transportu, co powoduje, że sprzedaż do Polski odbywa się poniżej kosztów produkcji.

 

Komentarz do aktualnej sytuacji na rodzimym rynku trzody chlewnej autorstwa reprezentanta firmy Europig, która zajmuje się handlem warchlakami:

 

- W ostatnim czasie nie było jakiegoś wielkiego zainteresowania warchlakami ze strony klientów. Każdy był nieco zastraszony przez sytuację z jaką się zmagamy. Widzę jednak, że wszyscy zaczynamy z tym żyć i radzić sobie w obecnych warunkach związanych koronawirusem. W momencie gdy zaczęły spadać ceny tuczników również spadło zainteresowanie warchlakami. W stosunku do aktualnej ceny żywca, to co płacimy Duńczykom za towar, to i tak jest za wiele. Ten towar powinien być dużo tańszy. Farmera w Danii nie interesuje co się dzieje w Polsce. Na tę chwilę import nie jest rentowny, a stawki jakie dyktuje giełda duńska są za wysokie w stosunku do cen tucznika. W tym roku, jeśli chodzi o ceny, to zapowiada nam się rollercoaster.

 

Z całą pewnością żywiec wieprzowy jeszcze stanieje. Widzieliśmy co się wydarzyło w miniony piątek na małej niemieckiej giełdzie. Była zerowa sprzedaż. Nikt mi nie powie, że się ktoś z kimś nie dogadał. Wszyscy są wściekli, że można w ten sposób sterować rynkiem. Oczywiście możemy wszystko tłumaczyć sytuacją globalną i koronawirusem, ale przecież ludzie muszą coś jeść. Może faktycznie nie ma takiego zbytu, bo są zamknięte hotele i restauracje. Miejmy jednak na względzie, że Chińczyk jak odbierał, tak odbiera wieprzowinę z Europy. Tutaj się nie zmieniło. I zakłady mogły pomyśleć, że kiedy jak nie teraz? Wygląda na to, że zakłady niemieckie dogadały się i tę cenę zbijają ile mogą. Jeżeli w środę odbędzie się duża giełda w Niemczech, to spadek może wynieść kilkanaście eurocentów za kilogram. Stawka może być katastrofalna dla hodowców i rynek się załamie. Duńczyk zostanie z warchlakiem, a my nie będziemy w stanie tego odebrać, bo nikt nie będzie wstawiał w takiej cenie. Tymczasem do nas wjeżdża na potęgę mięso z Belgii i Holandii w elemencie pakowanym, które nie wiadomo dlaczego jest tańsze od polskiego. Jakim sposobem? Mamy UOKiK, jest Komisja Europejska i dlaczego tutaj nie ma interwencji? W Belgii czy Holandii koszty produkcji wieprzowiny są o wiele wyższe. Do tego dochodzą koszty transportu. To jest dumping cenowy. Sprzedaż do Polski odbywa się poniżej kosztów produkcji. Owszem mamy wolny rynek, ale takie instytucje jak ministerstwo rolnictwa nie robią nic, żeby konkurencja była równa.

 

Polscy hodowcy mają ogromny problem ze sprzedażą tuczników, które poprzerastały, ważą po 150 kg i więcej. Zakłady tego nie chcą. Oczywiście rolnikowi mówi się, że to może iść tylko w kiełbasę, ale to można między bajki włożyć. Pozostaje pytanie: dlaczego w takiej sytuacji nie przeprowadza się skupu interwencyjnego? Kiedy jak nie teraz? Niestety, ale tak jest na każdym froncie – również w bydle i drobiu. Chwilę było dobrze w tuczniku, to było trzeba tę dobrą passę hodowców przerwać. Niestety, ale nasz rynek jest niestabilny, bo nie mamy stabilizatora w postaci giełdy krajowej, tylko patrzymy na Niemców. Niby jest jakiś punkt odniesienia, ale jest to traktowane w zależności od sytuacji. Jak jest spadek, to jest on przekładany na sytuację w Polsce z nawiązką, a jeśli idzie w górę to zawsze w mniejszym stopniu niż za Odrą.

 

Niemniej z rozmów z uczestnikami rynku można odczuć pewien optymizm. Wprawdzie powinniśmy spodziewać się jeszcze jednej poważnej obniżki, ale za 2-3 tygodnie sytuacja ma się odwrócić. Przecież w tych hotelach i restauracjach lodówki są puste. W końcu one zaczną funkcjonować i te lodówki będzie trzeba zapełnić. W tym czasie z europejskiego rynku zniknie spora partia wieprzowiny. Zapotrzebowanie wróci. Dodam jeszcze, że teraz jest o połowę mniej wstawień niż powinno być. Dlatego za trzy miesiące na rynku zacznie brakować żywca – ocenia przedstawiciel handlowy z firmy Europig.

Paweł Hetnał
Autor: Paweł Hetnał
Paweł Hetnał – absolwent Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Wieloletni dziennikarz portali i gazet lokalnych z terenu Podbeskidzia.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora:

Może zainteresuje Cię również:

Od dwóch tygodni na małej niemieckiej giełdzie nie

Czwarty raz z rzędu i szósty raz w tym roku na licytacji mał

13.07.2020 Ceny sprzedaży warchlaka krajowego i im

Ceny warchlaków krajowych jak i importowanych spadają w lawi

13.07.2020 Ceny skupu tuczników i macior: wiele of

Niestety, ale na rynku krajowym w zastraszającym tempie spad