Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
18 czerwca 2019, Wtorek.
Kursy walut: USD USD - 3,8097 EUR EUR - 4,2631 GBP GBP - 4,7736 DKK DKK - 0,5709
Archiwum
18.06.2019 MATIF: pszenica kons. WRZ19 - 181,00 (- 0,96%), kukurydza SIE19 - 177,00 (- 0,14%), rzepak SIE19 - 371,75 (- 0,13%) [euro/tona] +++ +++ +++ 17.06.2019 13.15 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 5,00- 5,60 zł/kg, średnia: 5,25 zł/kg (na podstawie informacji z 14 ubojni) +++ +++ +++

Biznesmeni w drogich ciągnikach – czyli o braku zrozumienia dla protestujących rolników

Paweł Hetnał

Rolnicy z różnych części kraju coraz głośniej mówią o strajkach. Pojawiają się lokalne manifestacje, które nie zyskują akceptacji pozostałej części społeczeństwa. Kilkugodzinne utrudnienia na drogach sprawiają, iż internauci wylewają na rolników pomyje. Najbardziej rażą ich „drogie ciągniki” i „unijne dopłaty”.

 

- Korki i utrudnienia były duże, mimo tego, że nie chcieliśmy uprzykrzać życia osobom postronnym, tylko zwrócić uwagę na nasze problemy, co się udało. Policja próbowała rozbijać kolumnę ciągników na mniejsze, co przynosiło odwrotny skutek i tworzyło jeszcze większe korki. Przesłaliśmy nasze postulaty do ministra, premiera i zawieźliśmy do starostów z naszych powiatów – podsumował jeden z uczestników protestu w Pile, który odbył się w miniony piątek.

 

Utrudnienia na DK 11 były spore, ale po kilku godzinach rolnicy wrócili do swoich gospodarstw. Jak sami podkreślają, tylko w ten sposób mogą ukazać społeczeństwu trudną sytuację w jakiej się znaleźli. - To jedyna forma nacisku jaką możemy wywrzeć na władzach. Tylko świadomość społeczeństwa o aktualnej sytuacji na wsi może mieć wpływ na rządzących. Tymczasem większość Polaków sądzi, że wieś to kraina mlekiem i miodem płynąca, bo są dopłaty z Brukseli. To mylny obraz – mówi jeden z protestujących w Pile.

 

Manifestacja w formie blokowania dróg czy spowalniania ruchu nie zyskuje jednak zrozumienia wśród innych grup społecznych i zawodowych. Co szokujące, nasz rozmówca informuje, że policjanci zatrzymujący do kontroli protestujących producentów trzody chlewnej mieli stwierdzić, iż nie mają do czynienia z protestem, ponieważ rolnicy są "biznesmenami" i „mają drogie ciągniki”. Rolnicy przypomnieli policjantom, że nie tak dawno temu oni również uciekali się do protestów, by wyegzekwować lepsze warunki finansowe. - Poza tym wspomniane ciągniki, to maszyny, które zostały w zdecydowanej większości kupione na kredyt. Raty, za ten niezbędny w pracy na gospodarstwie sprzęt, będziemy spłacać latami. To nasze narzędzia pracy. Problem w tym, że sytuacja na rynku trzody chlewnej jest fatalna i zapowiada się, że nie będziemy mieć środków na spłatę kredytów. Jeśli sytuacja nie ulegnie natychmiastowej zmianie, to naszymi ciągnikami niebawem odjadą komornicy i wtedy już nikt nie będzie podnosił argumentu o drogich maszynach i biznesmenach. Pamiętajmy jednak, że wszyscy jesteśmy konsumentami i jeśli nie będzie nas, to nie będzie szans na dobrej jakości wieprzowinę z kraju. Będziemy uzależnieni od tego co wjedzie do nas z zewnątrz. Wszystko przyjedzie z zagranicy i wcale nie będzie to towar najwyższej jakości, a wręcz przeciwnie. To kwestia zrozumienia przez społeczeństwo, że nie walczymy tylko o swój byt, ale także o jakość produktów, jakie są spożywane przez wszystkich Polaków. Dlatego wychodzimy na ulice, bo tylko taka forma protestu jest zauważalna. Grzeczne pikiety są lekceważone przez tych, którzy mają wpływ na naszą sytuację – wyjaśnia jeden z uczestników manifestacji w Pile.

 

Niepochlebne opinie na temat protestujących rolników pojawiły się wśród lokalnej społeczności. Na facebook'owym profilu Tygodnika Pilskiego wulgarnie i agresywnie wobec nich wypowiadało się wielu internautów. To tylko niektóre z określeń jakie padają w komentarzach publikacji o proteście: „Co za bambry”, „Głupie wsiury”, „Wybić tych protestujących i po sprawie”, „ ... To strajk na traktorach za grube 400 tys., a nie można ogrodzić pola pastuchem elektrycznym. Współczuję wszystkim dojeżdżającym do pracy”, „Czy oni w ogóle mają serce? Na pewno nie, jeśli chcą zabijać dziki. Co tutaj więcej mówić, kiedy połowa z nich trzyma psy na łańcuchach”.

Paweł Hetnał
Autor: Paweł Hetnał
Paweł Hetnał – absolwent Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Wieloletni dziennikarz portali i gazet lokalnych z terenu Podbeskidzia.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora:

Może zainteresuje Cię również:

Prawda Kołodziejczaka będzie finansowana ze środkó

Jak zapewnia Michał Kołodziejczak, założyciel partii Prawda,

Pracownicy inspekcji weterynaryjnej blokują drogi.

- Chcieliśmy przeprosić serdecznie kierowców, którzy natkną

Siedem sztuk bydła w Renault. Samochód przeładowan

W ubiegłym tygodniu w Pile Inspekcja Transportu Drogowego za