Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
03 kwietnia 2020, Piątek.
Kursy walut: USD USD - 4,2396 EUR EUR - 4,5792 GBP GBP - 5,2164 DKK DKK - 0,6131
Archiwum
03.04.2020 MATIF: pszenica kons. MAJ20 - 191,00 (+ 0,13%), kukurydza CZE20 - 165,50 (+ 0,30%), rzepak MAJ20 - 363,75 (+ 0,55%) [euro/tona] +++ +++ +++ 03.04.2020 12:20 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 3,50 - 4,30 zł/kg, średnia: 3,98 zł/kg (na podstawie informacji z 13 ubojni) +++ +++ +++ +++

Szkółkarze stanęli na krawędzi bankructwa. Może ich uratować jedynie interwencja państwa

Paweł Hetnał

- Dlaczego rolnicy to tylko mleczarze, hodowcy bydła czy sadownicy? Jestem szkółkarzem i produkuję drzewka owocowe. Za trzy tygodnie czas na sprzedaż drzewek się kończy. Potem mogę całą produkcję z dwóch lat wyrzucić. Ja i inni szkółkarze możemy zapomnieć, że po kwarantannie wrócimy do normalności, bo niby jak zacznę sprzedawać drzewka w maju albo czerwcu, a kiedy i za co zrobimy nowe nasadzenia? Zamknięto rynki i bazary, na których sprzedawaliśmy nasz towar. W Warce do trzech szkółkarzy przyjechała policja, bo wprowadzono zakaz handlu. Tymczasem markety prowadzą sprzedaż drzewek owocowych, a ja jako producent, Polak we własnym kraju, tego nie mogę, bo według sanepidu zamknięta i zatłoczona przestrzeń marketu jest bezpieczniejsza niż rynek na świeżym powietrzu. Mam dość nieudolności i lobbowania na rzecz bogatych i „zaradnych” - powiedziała naszej redakcji pani Marzena, szkółkarz z Mazowsza.

 

Pani Marzena jest szkółkarzem w czwartym pokoleniu. Jej pradziadek prowadził jedną z pierwszych szkółek w okolicy. Obecnie prawie wszyscy mieszkańcy tej miejscowości zajmują się produkcją drzewek, która stanowi jedyne źródło ich utrzymania. Wszyscy są pod stałą kontrolą WIORiN-u, począwszy od posadzenia podkładek do momentu sprzedaży drzewka. - Na początku maja muszę złożyć rozliczenie gdzie sprzedaliśmy nasz towar. Rynkiem zbytu jest targowisko w Grójcu i Warce, na którym byliśmy pierwszy i ostatni raz 11 marca 2020 roku. Następnie targowiska zostały zamknięte do odwołania. Ze względu na załamanie się rynku drzewek, po wprowadzeniu embarga na owoce, poszerzyliśmy naszą produkcję o odmiany drzewek do nasadzeń działkowych, np . Malinowa, Kosztel. Sprzedawaliśmy je na okolicznych rynkach i tu po raz kolejny zamknięto nam tą możliwość. Okoliczne targowiska zamknięto pozostawiając np. w Wyszkowie handel w pawilonach handlowych. Na targowisku zaznaczę, że sprzedaje się tam ubrania. W Pułtusku zamknięto targ rolniczy – zauważa pani Marzena.

 

W porównaniu do innych branż, szkółkarze nie mają czasu na to, by czekać cierpliwie na koniec pandemii, ponieważ ich cykl pracy płynie zgodnie z cyklem natury. - W marcu najpierw przycinamy zaokulizowane na przełomie lipca i sierpnia podkładki, następnie sadzimy kolejne do tegorocznej okulizacji. W międzyczasie sprzedajemy drzewka, które wykopaliśmy w listopadzie. Wykonujemy nawożenia, pielenia, opryski ochronne - to są wszystko ogromne nakłady – wyjaśnia nasza rozmówczyni. Przykładowo koszt jednej sztuki tzw. dziczka to 0.5 do 1 zł, a na 1 ha sadzi się około 40 do 50 tys. szt .Większość prac wykonuję się ręcznie. Z nosem przy ziemi. Nigdy nie ma pewności co do ceny, czy trafienia w daną odmianę, na którą będzie popyt oraz czy w dany rok będzie zasobny w wodę czy nie będzie gradobicia, wichury która wyłamie młode okulanty, itd.

 

- Przywykliśmy, że mówi się o tragicznej sytuacji w polskim sadownictwie. Uruchamia się skupy interwencyjne jabłek, uruchamia program owoce w szkołach, czy przekazywanie jabłek na banki żywności. Jednocześnie zapomina się, że u podstawy polskiego jabłka rośnie polskie drzewko. Rynek drzewek nie podlega żadnym regulacjom cenowym, a tu rządzi podaż i popyt. Jeżeli brakuje danej odmiany na rynku, cena automatycznie rośnie w górę. W naszej produkcji inaczej niż sadownictwie nie ma pojęcia przemysłu, czyli towaru złej jakości który można sprzedać, tylko zazwyczaj taki towar jest wyrzucany. Zapomina się, że jesteśmy także częścią rolnictwa, że jest nas wielu w całym kraju. Nigdy nie słyszymy o nas w wypowiedziach polityków jak trudny jest to czas dla szkółkarstwa, że może wprowadzić dla nich pomoc. Może jest to związane z tym, że największe szkółki w Polsce, zrzeszone w związki szkółkarzy, nie odczuwają tak chwiejności rynku, ale dla nas mniejszych szkółkarzy zaopatrujących sadowników z Grójca i Warki jest to nie tyle trudny, co beznadziejny czas. Brak możności sprzedaży na rynkach naszych produktów oznacza bankructwo. Wystawianie ofert sprzedaży drzewek na stronach na portalach z ogłoszeniami nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z klientem – stwierdza pani Marzena. Jak zaznacza nasz rozmówczyni, kupujący i sprzedający spotykali się zawsze na targu, gdzie można obejrzeć drzewko czy nawet poznać osobiście sprzedającego, porównać towar i cenę .

 

Pisząc o dziale jakim jest szkółkarstwo nie możemy zapominać o regulacjach rynku, a raczej o ich braku. Problem ze zbytem spowodowany jest nasyceniem rynku dużym importem drzewek z Włoch czy Holandii, ale też produkcją „na czarno” - bez nadzoru inspekcji nasiennictwa. Stąd też wynikają problemy szkółkarzy, które w dobie koronawirusa i zamknięcia dróg zbytu i ogólnego strachu wydają się nie do pokonania bez pomocy państwa. - Wspominając o drzewkach z importu, muszę nadmienić, że import z krajów o zupełnie różnym okresie wegetacji (dłuższym) spowodował sprowadzenie do Polski roślin z chorobami, które u nas nie występowały, np. zaraza ogniowa czy innych patogenów – zauważa pani Marzena.

 

Drugą istotną sprawą jest dostępność ubezpieczeń rolnych z dopłatą z budżetu państwa, które w uprawach szkółkarskich są fikcją. Firmy które się tym zajmują, a jest ich kilka, nie chcą tego robić lub tak jak np . PZU chcą za takie ubezpieczenie, np 10 000 zł. Poczta Polska wycenia drzewko na 3 zł, czyli chce tylko płacić za tzw. koszt produkcji, a limit ubezpieczeń kończy się po 2 dniach, jak to miało miejsce w 2019 roku na wiosnę. W momencie gdy rząd uruchamia pomoc dla rolników dotkniętych suszą, proponuję się szkółkarzom połowę środków ze względu na brak ubezpieczenia. - Dostając więc protokół z szacowania szkód, zastanawiam się czy opłaca mi się stać w kolejce do ARiMR-u po 250 zł do hektara, gdy wyliczenie szkody mam na 250 000 – mówi pani Marzena.

 

W obecnej sytuacji szkółkarzom może pomóc bezpośrednia, finansowa interwencja państwa, która pozwoli pozyskać środki na zakup nowych materiałów do wznowienia produkcji (zakupu podkładek na nowe nasadzenia, dofinansowanie do nawozów lub interwencyjny skup drzewek owocowych). - Pomoc jaką nam się proponuje jest nie tyle śmieszna - umorzenie jednej składki KRUS, co nic nie zmieniająca w naszej sytuacji. Może jest to związane z brakiem wiedzy na temat naszej branży, a może jesteśmy zbyt mało widoczni dla naszego kraju. Nasz dochód opiera się wyłącznie na sprzedaży drzewek w okresie od listopada do grudnia oraz od marca do końca kwietnia. Przez resztę czasu nie mamy innych przychodów. Pieniądze które teraz zarobimy muszą nam starczyć na prowadzenie szkółki. Są też opłaty związane z kontrolami WIORiN, czyli badanie gleby, liści na szarkę i inne choroby, przeprowadzenie kwalifikacji, wydanie paszportów dla roślin). Musimy tez mięć na zwykłe życie, na rachunki – kończy nasz rozmówczyni.

Paweł Hetnał
Autor: Paweł Hetnał
Paweł Hetnał – absolwent Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Wieloletni dziennikarz portali i gazet lokalnych z terenu Podbeskidzia.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora:

Może zainteresuje Cię również:

Białoruś: Zakaz podwyżek cen towarów i wywozu kasz

Rząd Białorusi zakazał państwowym i prywatnym firmom podnosz

Za kilka dni zostaną wznowione próbne doje

- Z dniem 6 kwietnia br. wznawiamy świadczenie najistotniejs

Branża ciągników rolniczych staje w obliczu olbrzy

Na skutek stanu epidemii znaczna część starostw wstrzymała r