Ceny tuczników wzrosły, ale to jeszcze nie koniec podwyżek. Zakłady szukają surowca

Redakcja
ceny tuczników, ceny świń, ceny żywca wieprzowego

- Gołym okiem widać, że nie dość że brakuje tucznika w kraju to jeszcze muszą być problemy z pozyskaniem surowca z innych źródeł (import), ponieważ cena krajowa wyraźnie przewyższa poziomem tą zza Odry – pisze o aktualnej sytuacji rynkowej Bartosz Czarniak ze związku Polsus.

 

W końcu się doczekaliśmy podwyżki na dużej giełdzie niemieckiej, która wyniosła 5 centów w odniesieniu do poziomu z zeszłego tygodnia. Nie było to oczywiście niespodziewane, ponieważ od jakiegoś już czasu widzimy jak na małą giełdę wrócił regularny handel, wskutek czego z sesji na sesję wzrasta zarówno ilość oferowanego towaru, jego sprzedaż i wzrost cen. Obecnie w Niemczech za tusze wieprzową o mięsności 57% płaci się 1,95 Euro, co w naszej walucie daje 9,16 zł.

 

W Polsce również obserwujemy wzrosty. Z moich informacji wynika, że w białych strefach ceny oscylują w okolicach 9,50 zł w klasie E (na początku tygodnia było to 9,35), ale przy indywidualnych negocjacjach i dużych odstawach można wypracować cenę 9,65 zł. Gołym okiem widać, że nie dość że brakuje tucznika w kraju to jeszcze muszą być problemy z pozyskaniem surowca z innych źródeł (import), ponieważ cena krajowa wyraźnie przewyższa poziomem tą zza Odry.

 

A teraz o powodach wzrostów, a jest ich kilka i mimo, że część z nich jest oczywista, to jednak warto je przytoczyć. Po pierwsze mamy bardzo niskie pogłowie świń, nie tylko w Polsce i w Niemczech, ale spadło ono również chociażby w Danii, co było spowodowane mniejszymi zakupami warchlaków z tego państwa przez innych. Ta niska sprzedaż była spowodowana oczywiście słabą koniunkturą na rynku, przez co rolnicy duńscy często postanawiali zamykać cykle kosztem produkcji prosiąt, a to z kolei wpłynęło na spadek liczby loch (wg danych pogłowie w tym państwie jest najniższe od 20 lat). Warto podkreślić, że wielu z producentów nie planuje powrotu do poprzedniej formuły produkcji, co nie pozostanie obojętne na handel prosiakiem w innych państwach.

 

Kolejny powód to zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, które zawsze są czasem zwiększonego zapotrzebowania ze strony handlu, więc zakłady próbują zatowarować się na ten okres.

 

Trzecim bardzo ważnym czynnikiem są informacje płynące z Chin. Tamtejsze władze potwierdziły wcześniejsze doniesienia Reuters'a o spadku pogłowia w tym kraju i to, że możliwa będzie konieczność zwiększenia importu wieprzowiny. Sama nadzieja na to, że Pekin będzie chciał kupić mięso wlał optymizm w serca handlujących. Owszem, zarówno Niemcy, jak i Polska ze względu na ASF nie mają możliwości handlu z Państwem Środka, jednakże dane o niskim stanie pogłowia oraz zapasów w naszych krajach wpłynęło również na cenę. Jak? Zarówno my, jak i nasi sąsiedzi mamy za małą produkcję aby zaspokoić nasze własne potrzeby i musimy posiłkować się importem. Jeżeli jednak na rynku pojawia się duży gracz, chcący kupić mięso, to może to zaburzyć kanały handlowe, więc zakłady poprzez cenę będą próbować zabezpieczyć się na taką ewentualność i dlatego ją podnoszą.

 

Kolejna dobra informacja dla produkcji zwierzęcej, to spadek cen zbóż, dzięki czemu żywienie powinno być tańsze, a to pozwolić może na zwiększenie opłacalności produkcji. Czy uda nam się w końcu odrobić straty z produkcji z ostatnich 2 lat?

 

Autor: Bartosz Czarniak (Polsus)

 

Loading comments...
Wiadomość z kategorii:

Obserwuj nas w Google News 

i czytaj materiały szybciej niż inni

Google Icons 16 512

Dołącz teraz