Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
01 lipca 2020, Środa.
Kursy walut: USD USD - 3,9591 EUR EUR - 4,4465 GBP GBP - 4,9043 DKK DKK - 0,5966
Archiwum
06.07.2020 MATIF: pszenica kons. WRZ20 - 182,50 (- 0,14%), kukurydza SIE20 - 169,50 (+ 0,74%), rzepak SIE20 - 379,25 (- 0,66%) [euro/tona] +++ +++ +++ 06.07.2020 12:55 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 5,20 - 6,00 zł/kg, średnia: 5,53 zł/kg (na podstawie informacji z 15 ubojni) +++ +++

Niemcy atakują ministra Ardanowskiego i donoszą do Brukseli za podanie listy importerów mleka

Redakcja

- Rząd PiS zagraża wolności europejskiego ruchu towarowego. Publicznie zniesławia lokalne firmy importujące przetwory mleczne - na przykład z Niemiec – pisze gazeta Die Welt. -  Ten ruch prawdopodobnie zostanie dobrze przyjęty przez ludność. Polska jest krajem rolniczym. W tym celu narodowo-konserwatywna partia rządząca PiS od lat świętuje sukces drogą „patriotyzmu gospodarczego” - pisze zaskakująco Die Welt, niczym w opisie znanym sprzed lat z korespondencji płynących zza żelaznej kurtyny.

 

Polska stosuje drastyczne środki w celu ochrony gospodarki krajowej w czasie kryzysu związanego z koronawirusem. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi opublikowało listę firm, które importują mleko lub produkty mleczne, takie jak ser, masło i odtłuszczone mleko w proszku - głównie z Niemiec, Czech, Litwy, Słowacji i Holandii. Zgodnie z komunikatem na stronie internetowej ministerstwa, import ten nie stanowi naruszenia prawa, ale kwestia ekonomicznego patriotyzmu tych firm budzi wątpliwości. - Ministerstwo potępia żywność i surowce firmy importującej z zagranicy, zamiast kupować je od lokalnych rolników i nie działają „w interesie wszystkich, którym zależy na wsparciu polskiej gospodarki” - pisze niemiecka gazeta. 

 

Niemcy informują, że przemysł mleczarski w Polsce jest oburzony. Stowarzyszenie Polskich Przetwórców Mleka napisało list otwarty bezpośrednio do Ministra Rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Ministrowi zarzuca się, że prowadzi także „pracę zagrażającą nastrojowi i wizerunkowi". - Importerzy nie kupiliby mleka za granicą bez powodu. Robią to „ponieważ popytu i zdolności przerobowych ilości surowców w fabrykach nie można pogodzić z podażą dostawców” - Die Welt cytuje jednego z mleczarzy.

 

Zaatakowane mleczarnie informują, że podane liczby nie mają nic wspólnego z epidemią koronawirusa, jak twierdzi Ministerstwo, ponieważ liczby odnoszą się do całego pierwszego kwartału 2020 r. - na długo przed zagrożeniem epidemiologicznym w Polsce. Jak podaje gazeta, podczas kryzysu związanego z koronawirusem, ilość mleka importowanego do Polski stanowiła mniej niż jeden procent całkowitej wielkości. Niemcy podkreślają, że Polska od wielu lat jest eksporterem netto produktów mlecznych. Przykładowo masło: według statystyk Centralnego Raportu Rynku Mleka (ZMB) w 2018 r. zaimportowano 20 600 ton, ale wywieziono 66 900 ton. Jako inny pprzykład Die Welt podaje ser: wielkość importu wynosząca 92 700 ton jest równoważona imponującymi 260 300 tonami. - Polska jest zależna od otwartych rynków. Według stowarzyszenia branżowego eksportowane jest około 30 procent rocznej produkcji - pisze popularne niemieckie medium. 

 

Przedstawiciele niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Mlecznego (MIV) są wściekli. - Niemiecko-polska przyjaźń wygląda inaczej - mówi Eckhard Heuser, dyrektor naczelny organizacji branżowej niemieckich mleczarni WELT. - Środki podjęte przez polski rząd krajowy są rozczarowujące i prawdopodobnie utrudniają rynek wewnętrzny.

 

W związku z tym MIV wysłało oficjalną skargę do Brukseli na początku tygodnia, a także zaangażowało rząd federalny. - Liczymy na to, że minister rolnictwa Julia Klöckner i minister spraw zagranicznych Heiko Maas będą interweniować w tej sprawie - mówi Heuser, dla którego publikowanie informacji z mleczarni jest również problematyczne w świetle prawa o ochronie danych. - Komisja Europejska wie, że polskie władze opublikowały listę firm, które importują przetwory mleczne do Polski, zarówno z UE, jak i spoza UE - powiedział rzecznik Komisji i zapowiada, że Bruksela „odpowiednio zareaguje”.

 

Federalne Ministerstwo Rolnictwa (BMEL) po opublikowaniu listy przez polskie ministerstwo stwierdziło, że doszło do naruszenia art. 34 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej Unia (TFUE). Ten artykuł reguluje tak zwany swobodny przepływ towarów. Polski przypadek jest porównywany ze sprawą z 1982 r. gdy w Irlandii odbyła się państwowa kampania reklamowa z hasłem „Kupuj irlandzkie”. Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł wówczas, że ta kampania wyraźnie miała na celu ograniczenie importu, a zatem naruszył art. 34 TFUE. - Obecnej sytuacji nie należy oceniać inaczej - mówi rzeczniczka BMEL. - Zwłaszcza że polskie Ministerstwo wyraźnie dąży do tego samego celu. Środek ten nie może być uzasadniony. BMEL zakłada, że Komisja UE, jako strażnik traktatów, podejmie niezbędne kroki, aby zapobiec wszelkim zakłóceniom konkurencji – czytamy w Die Welt.

Może zainteresuje Cię również:

Szkodliwe dla pszczół decyzje ministra Ardanowskie

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski podsumował kilka

Minister Ardanowski: Rolnictwo to współpraca z Pan

Szef resortu rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski oraz komisar

W końcu ruszyła wypłata ostatniej transzy zaległej

Rusza wypłata ostatniej transzy zaległej pomocy suszowej za