Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
01 lipca 2020, Środa.
Kursy walut: USD USD - 3,9591 EUR EUR - 4,4465 GBP GBP - 4,9043 DKK DKK - 0,5966
Archiwum
03.07.2020 MATIF: pszenica kons. WRZ20 - 182,75 (+ 0,97%), kukurydza SIE20 - 168,25 (+ 0,30%), rzepak SIE20 - 376,75 (- 0,33%) [euro/tona] +++ +++ +++ 03.07.2020 13:13 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 5,30 - 6,00 zł/kg, średnia: 5,58 zł/kg (na podstawie informacji z 14 ubojni) +++ +++ +++ +++ +++

Drobiarze idą na Warszawę. Staną przed ministerstwem ze zniczami

Paweł Hetnał

- Protest organizują posiadacze gospodarstw rodzinnych. Uczestniczyłam w kilku rozmowach z ministrem Ardanowskim i temat hodowców drobiu wałkowany jest od wielu lat. Podnosiliśmy m.in. kwestię importu mięsa z Ukrainy. Chodzi o słynną pierś z kością. Nasze rodzime ubojnie to sprowadzają, mają na to pozwolenie i zapychają rynek – alarmuje hodowca drobiu z woj. łódzkiego. Drobiarze już w najbliższy wtorek przyjadą do Warszawy, by manifestować przeciwko polityce rolnej państwa wobec hodowców zwierząt.

 

- Obecnie cena wolnorynkowa brojlera niewiele się różni od ceny kontraktacyjnej. Ubojnie zmieniają aneksami stawki nawet w dniu odbioru żywca. To są wyceny poniżej kosztów produkcji. W tej chwili na wolnym rynku mamy 2,20-2,40 zł/kg, a 3,25 zł/kg to koszt odchowu. Jednocześnie wytwórnie pasz co tydzień podnoszą nam cenę. To jest standard. Ceny soi idą w górę i wówczas automatycznie wartość paszy też. Soja teraz spadła, ale jest problem z pszenicą, która jest nagminnie wykupywana przez Niemców. Ja aktualnie jestem na kontrakcie, ale teraz nikt nie trzyma się umów. Każda ubojnia ma cenę zarządu. Ja rozumiem, że każdy traci, bo jest kryzys. Hotele i restauratorzy stoją, ale my pracujemy. Pracujemy ciężko, bo siedem dni w tygodniu i tak naprawdę musimy do swojego towaru dopłacić, żeby go sprzedać. Jestem w kontakcie z wieloma hodowcami. Sytuacja wszędzie jest taka sama. Będziemy protestować i dzieje się to bardzo spontanicznie. Dla nas to jest gest rozpaczy. Minister rolnictwa już ogłosił, że nie będzie żadnej pomocy dla producentów drobiu, trzody i bydła. Drób jest całkowicie zepchnięty na margines. Minister wrzucił nas do jednego worka z przemysłem, który nie ma nic wspólnego z taką hodowlą jaką my prowadzimy. My mamy małe gospodarstwa rodzinne, a jesteśmy traktowani na równi z przemysłowcami. Przemysł natomiast dostaje pomoc. Teraz słyszymy, że krajowy potentat ma w porcie w Gdańsku mroźnię, do której państwo dopłaca. Również jeśli chodzi o pozwolenie środowiskowe nie jesteśmy na równi traktowani z przemysłem. Mamy dużo więcej utrudnień, a przemysł buduje hale ze wstawieniami po 100 tys. sztuk na obiekt. Później ten potentat wprowadza ceny dumpingowe we wiodących sieciach handlowych, a nam się mówi, że jest wolny rynek. Tymczasem w ten sposób tworzą się monopole. Nie wiem z czego wynika niechęć ministra do drobiarzy. Oczekujemy realnej tarczy antykryzysowej i pomocy, bo też jesteśmy Polakami. Przede wszystkim oczekujemy zmiany w rozdysponowywaniu funduszy promocji mięsa drobiowego, którym zarządza przetwórstwo. Tam jest tylko jeden hodowca drobiu. To są miliony złotych, które można przeznaczyć dla hodowców. Dlatego będziemy stać w Warszawie przed ministerstwem rolnictwa w żałobnym łańcuchu, ze zniczami. Mamy przecież możliwość znakowania kraju pochodzenia mięsa. Dlaczego ministerstwo tego nie zrobi? Przecież w tej dramatycznej sytuacji dla rodzimych producentów mamy w sieciach handlowych mięso z Niemiec, Belgii, Hiszpanii i Ukrainy. Mamy jakieś narzędzia i po to wybieramy władze, żeby broniły naszych interesów, a nie zachodnich. Mamy problem ze zbytem, ubojnie duszą się w chłodniach ze swoim mięsem, a do nas sprowadza się mięso z Ukrainy. Ten kraj hoduje zwierzęta na mączkach mięsno-kostnych, które dla nas są zabronione. W ogóle produkcja odbywa się poza unijnymi normami. Nie ma tam np. programu zwalczania salmonelli. My mamy kredyty, bo modernizowaliśmy fermy, a przetwórstwo nie ma skrupułów i nie chce dzielić z nami naszych strat. Hodowcy są zdeterminowani i będziemy formułować pozew sądowy przeciwko państwu, które nie dba o rolników i hodowców trzody, drobiu i bydła. Ktoś robi dobre pieniądze, ale naszym kosztem – mówi Agata Głuszcz, której gospodarstwo rodzinne w powiecie tomaszowskim (woj. łódzkie) stanowi 8 ha pól uprawnych i fermę drobiu ze wstawieniami w cyklu na poziomie 25 tys. sztuk kurcząt.

Paweł Hetnał
Autor: Paweł Hetnał
Paweł Hetnał – absolwent Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Wieloletni dziennikarz portali i gazet lokalnych z terenu Podbeskidzia.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora:

Może zainteresuje Cię również:

Przyjechali na manifestację 220 ciągnikami. Nie ch

Dolna Saksonia wciąż nie legitymuje się wystarczającą powier

Ogromne straty producentów drobiu. Jest wniosek o

Choć najgłębszy kryzys w Europie jest już za nami i gospodar

Hodowcy brojlerów toną i wołają o ratunek

Ceny skupu brojlerów, pomimo ostatnich podwyżek, nadal znajd