Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
19 kwietnia 2021, Poniedziałek.
Kursy walut: USD USD - 3.7816 EUR EUR - 4.5474 GBP GBP - 5.2474 DKK DKK - 0.6115
Archiwum
19.04.2021 13:45 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 5,90 - 6,50 zł/kg, średnia: 6,21 zł/kg (na podstawie informacji z 12 ubojni) +++ +++ +++ 16.04.2021 MATIF: pszenica MAJ21 - 217,75 (- 0,80%), kukurydza CZE21 - 220,25 (- 0,34%), rzepak MAJ21 - 509,25 (+ 0,25%) [euro/tona] +++ +++ +++

Polska wołowina ma ogromny potencjał. Do sukcesu potrzebna jest dobra wola polityków i współpraca rolników

Paweł Hetnał

- Polak zjada 4 kg wołowiny rocznie -  trzy razy mniej niż na zachodzie Europy. Pamiętajmy jednak, że w 2015 r. było to tylko 1,2 kg. Do zwiększenia popularności wołowiny potrzebne jest dobre, mądre prawo i świadomy konsument – mówi Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

 

Rozmowa z Jackiem Zarzeckim:

 

W ostatnim czasie obserwujemy regularne podwyżki na rynku bydła rzeźnego. Do połowy grudnia mówiło się o większych zamówieniach na wołowinę ze strony Izraela, ale co teraz jest głównym czynnikiem generującym wzrost cen? Z czego wynika ta dobra passa?

- Ta korzystna sytuacja jest związana z dobrymi wynikami eksportowymi, w tym m.in. do Izraela. Nie oszukujmy się, że to eksport, a nie rynek krajowy, jest motorem napędowym podwyżek. Ten eksport jest stabilny, ponieważ jest zapotrzebowanie na polską wołowinę. W Izraelu polska wołowina jest towarem pierwszego wyboru. Na niezłe ceny składa się jednak więcej czynników. Mieliśmy dobre zbiory jeśli chodzi o trawy, kiszonkę, kukurydzę. Nie było suszy i mamy zapas bazy paszowej. Nie ma więc potrzeby zmniejszania pogłowia stad. W tym czasie wpływają też dopłaty bezpośrednie dla rolników. Otrzymujemy tez pomoc covidową dla producentów żywca wołowego, która również jest teraz wypłacana, abstrahując od tego czy to jest sprawiedliwie dzielone i czy wszyscy potrzebujący pomocy ją otrzymali. Jesteśmy znaczącym producentem wołowiny dobrej jakości i kupujący u nas mogą liczyć na przystępne ceny. Trudno zrezygnować więc z naszej oferty. Kluczowe dla nas jest również to, że nie mamy twardego brexitu. Wielka Brytania to jest jeden z naszych czołowych odbiorców wołowiny. To daje nam poczucie stabilności. Oczywiście są rzeczy nieprzewidywalne, które nie zależą kompletnie od rynku. To jest COVID-19 i ograniczenie funkcjonowania branży gastronomicznej. Gdyby nie to, moglibyśmy liczyć na jeszcze wyższe zapotrzebowanie na wołowinę na rynku europejskim, a co za tym idzie mielibyśmy lepsze ceny. Jest jednak łyżka dziegciu. Cieszymy się ze wzrostu cen, ale jeżeli cofniemy się parę lat wstecz, to mamy ceny na poziomie tych notowanym w latach 2016-2017. Wszystko poszło w tym czasie do góry, w tym pensja minimalna czy pasze. Tymczasem my cieszymy się, że ceny są wyższe niż w roku ubiegłym. Mamy też ceny nisze o kilkanaście procent niż w całej Unii Europejskiej.

 

Porównując stawki sprzed afery z ubojem leżaków w Kalinowie, dopiero teraz straty po gwałtownych obniżkach zostały odrobione. Czyli mamy za sobą blisko dwa lata odrabianie strat…

- Później, pod koniec 2019 r. ceny znów poszły w górę i było naprawdę optymistycznie. Początek 2020 r. to COVID, a później ta nieszczęsna piątka dla zwierząt. To były wahania cen i spore straty dla rolników. Nie da się nie zauważyć, że rolnicy w tym czasie otrzymali pomoc covidową ze strony państwa. Teraz będą po raz pierwszy dopłaty do dobrostanu. Blisko 50 tys. gospodarstw rolnych utrzymujących bydło mięsne czy mleczne, otrzymuje kolejne wsparcie. Mam nadzieję, że będziemy konkurowali na rynkach europejskich i na rynkach krajów trzecich dobrą ceną i coraz lepszą jakością. Mam nadzieję, że polska wołowina będzie pierwszym wyborem nie tylko w Izraelu, ale też w innych krajach. Widzimy jakim zainteresowaniem cieszy się polska wołowina w Wielkiej Brytanii.

Na które rynki trzecie, poza Izraelem, trafia polska wołowina? Ze strony Turcji zamówienia spadły niemal do zera.

- Jeszcze w 2018 r. Turcja była jednym z czołowych odbiorców europejskiej wołowiny. Wśród dostawców klasyfikowaliśmy się na drugim miejscu, zaraz za Hiszpanią. Ten rynek charakteryzuje się dużą niestabilnością. Bywa, że przez dwa lata biorą towar, później przez kolejne trzy wstrzymują zamówienia. Nie zmienia to jednak faktu, że rynki halal i koszer, to rynki które pozwalały utrzymywać w Polsce ceny na w miarę przyzwoitym poziomie. To kierunek, który zapewnia zbyt dla 30 procent polskiej produkcji wołowiny na eksport. Są to rynki rosnące, które będą nabierały coraz większego znaczenia. Myślę, że w tym roku mocnym rynkiem dla nas, bardzo perspektywicznym, będzie Japonia. Jeśli popatrzymy na ostatnie lata, to wzrost eksportu wołowiny do tego kraju jest kolosalny. To nie są jeszcze potężne ilości, ale rynek jest perspektywiczny, w bardzo dobrych cenach. Do polskich firm odzywają się również pośrednicy i odbiorcy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Bardzo dużą robotę w ubiegłym roku wykonała Inspekcja Weterynaryjna. Zmiany świadectw weterynaryjnych, zmiany uzgodnień weterynaryjnych i uproszczenia pewnych procedur, to czynniki bardzo ważne przy eksporcie. To powoduje, że w miarę spokojnie, nie zapeszając, możemy patrzeć na ten rok. Cena powinna rosnąć. Zakłady muszą zrozumieć, że jeśli chcą mieć towar dobrej jakości, to muszą za niego godziwie zapłacić. Musimy podjąć działania, które będą wzmacniały pozycje rolnika na rynku. Dobrym rozwiązaniem są małe ubojnie rolnicze. To pozwoli na dywersyfikację dochodów w gospodarstwach rolnych. Dobre są też zmiany w programie „współpraca”, które powodują, że podmioty z różnych branż mogą zajmować się sprzedażą bezpośrednią wspólnie. Można w ten sposób połączyć podmioty sprzedające np. wieprzowinę i warzywa. Pomoc i wsparcie finansowe będzie mogło uzyskać np. pięciu rolników i otrzymać wsparcie nawet do 325 tys. zł jeśli np. zdecydują się na zakup środków transportu. To sposób na sprzedaż swoich produktów z pominięciem pośredników. Myślę, że konsumenci coraz częściej będą poszukiwać produktów rolnych bezpośrednio w gospodarstwie. Zaczyna to coraz lepiej wyglądać. Mamy nową wspólna politykę rolna. Musimy usiąść i przeanalizować na czym polega nowy program strategiczny dla polskiego rolnictwa, dla wołowiny. Musimy wszyscy wspólnie usiąść i przedyskutować w jakim kierunku powinien iść polski sektor wołowiny, tak żeby nasz towar był konkurencyjny na rynkach międzynarodowych.

 

Wracając do handlu detalicznego, trzeba też popracować nad świadomością konsumentów. Wołowina jawi się jako mięso drogie i trudne w obróbce. Tak jak Pan wspomniał, Polak zjada ok. 4 kg wołowiny rocznie. To zdecydowanie mniejsze spożycie niż w krajach Europy Zachodniej.

- Tak, Polacy zjadają trzy razy mniej wołowiny niż na zachodzie Europy. Pamiętajmy jednak, że w 2015 r. było to tylko 1,2 kg. Do zwiększenia popularności wołowiny potrzebne jest dobre, mądre prawo i świadomy konsument. To fakt, że jak idziemy do sklepu, to wołowina jest mięsem relatywnie droższym od drobiu i wieprzowiny. Wołowiny jednak nie jadamy codziennie i nie zawsze musi to być polędwica wołowa, rostbef czy antrykot. Mamy potężne możliwości jeśli chodzi o przygotowywanie potraw z tego mięsa. Kiedyś nasze babcie gotowały niedzielny rosół na wołowinie, a nie na drobiu. Ma zupełnie inny smak. Staramy się przekonać konsumenta, że wołowina to nie tylko polędwica, stek czy burger. To również gulasz, zrazy wołowe, tatar czy carpaccio. Wołowina wbrew pozorom nie jest mięsem tak trudnym do obróbki jak się przyjęło.

 

Jakie działania należy podjąć, aby wzmocnić polskich hodowców?

- Jako producenci żywca wołowego musimy nauczyć się współpracować. Musimy działać razem i tylko wtedy będziemy partnerem do poważnych rozmów. Rozdrobnienie powoduje, że tak nie jest. Musimy przełamać niechęć do współpracy, ale przy jednoczesnej zmianie przepisów w tym zakresie. Obecne przepisy dla grup producenckich są po prostu nieakceptowalne i to widzimy po ilości grup jaka funkcjonuje. Konieczne są ułatwienia administracyjne. W Polsce mamy tylko 740 grup producenckich, a wołowych jest 52, na które składa się 680 rolników. W Polsce ok. 100 tys. gospodarstw ma bydło niemleczne.

 

Ważne też jest poczucie stabilizacji rynkowej i przekonanie o dobrych intencjach tych, którzy to prawo tworzą. Tymczasem nad głowami hodowców bydła mięsnego cały czas wisi topór w postaci „piątki dla zwierząt”…

 

 

- Nie powiem, że jesteśmy spokojni. Sama propozycja wprowadzenia tej piątki pod obrady Sejmu i przegłosowanie uchwały zajęło nieco ponad tydzień. Z zapowiedzi ministra rolnictwa wynika, że jeżeli piątka dla zwierząt miałaby wrócić, to na pewno nie w takim kształcie jaką pierwotnie zaproponowano. Na razie ustawa trafiła do sejmowej zamrażarki. Jestem w tym względzie umiarkowanym optymistą. Sytuacja związana z tą ustawą pokazała, że rolnicy nie chcą wychodzić na ulicę, ale jak już wyjdą to ich protesty maja duże znaczenie. Nie chciałbym jeszcze raz przechodzić przez to, co przeżyliśmy w roku ubiegłym, bo nikomu to nie jest potrzebne – ani rządzącym, ani rolnikom, którzy mają dużo pracy w swoich w gospodarstwach. My przecież nie chcieliśmy jakiegoś dodatkowego wsparcia, tylko walczyliśmy aby nie odbierano nam źródła dochodu. Być może trzeba coś zmienić w samym procesie uboju rytualnego. Może trzeba się przyjrzeć jak to wygląda we Francji, Włoszech czy Rumunii. Tam ubój religijny jest rejestrowany i jest pod większym nadzorem. Ubojnie otrzymują certyfikaty. Myślę, że mamy tutaj duże pole do podjęcia rozmów i współpracy.

 

Dziękuję za rozmowę.

Paweł Hetnał
Autor: Paweł Hetnał
Paweł Hetnał – absolwent Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Wieloletni dziennikarz portali i gazet lokalnych z terenu Podbeskidzia.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora:

Może zainteresuje Cię również:

Co trapi branżę wołową? Spadek ubojów, Mercosur,

- Niestety cały czas nie możemy doprosić się Komisji Europej

13.04.2021 Ceny skupu bydła rzeźnego: podwyżka cie

Dzisiaj odnotowaliśmy spore ożywienie w cennikach skupu żywc

Spadła unijna produkcja wołowiny. Eksporterzy radz

Produkcja wołowiny w Unii Europejskiej spadła w 2020 r. do 6