Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
28 października 2020, Środa.
Kursy walut: USD USD - 3.9313 EUR EUR - 4.6189 GBP GBP - 5.0998 DKK DKK - 0.6207
Archiwum
28.10.2020 13:39 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 4,00 - 4,70 zł/kg, średnia: 4,40 zł/kg (na podstawie informacji z 13 ubojni) +++ +++ +++ 27.10.2020 MATIF: pszenica kons. GRU20 - 205,75 (- 0,72%), kukurydza LIS20 - 197,50 (+ 0,51%), rzepak LIS20 - 387,75 (- 0,89%) [euro/tona] +++ +++ +++ +++

Fatalna sytuacja na rynku bydła mięsnego. To dobry czas aby przekonać Polaków do wołowiny?

Redakcja

Na rynku bydła mięsnego kontynuowany jest spadek cen skupu żywca wołowego. Obecne stawki nie zapewniają hodowcom opłacalności produkcji i wielu z nich może zaniechać działalności. Kulejący eksport nastręcza wielu problemów, ale być może to dobry moment, by przekonać konsumentów w kraju do walorów wołowiny, która rzadko gości na polskich stołach. 

 

Rozmowa z Tomaszem Zawadzkim, wiceprezesem Podlaskiego Zrzeszenia Producentów Bydła:

 

Jak aktualnie wygląda sytuacja rynkowa z perspektywy hodowcy? Czy już dokładacie do interesu?

 

- Za klasę R dostawaliśmy jeszcze niedawno po 13 zł za kg w wadze poubojowej. Teraz klasa R wyceniana jest na 12,40 zł/kg i będą kolejne spadki. Jestem po rozmowie z kilkoma zakładami i każdy się po głowie drapie, bo odbiorcy mięsa są, ale nie ma komu płacić. Dlatego będą konieczne obniżki. Wiele restauracji nie zapłaciło zakładom za mięso i są one w poważnych kłopotach. A sytuacja powoli wracała do normalności po aferze leżakowej w styczniu ubiegłego roku, gdy płacono za klasę R ok. 14 zł/kg. To była stawka, która pozwalała wyjść na plus. Przy 13 zł/kg wychodzi się na zero, a teraz cena ma spaść znacznie poniżej 12 zł/kg i włosy się jeżą na głowie. To już poniżej opłacalności. A koszty rosną. Wprawdzie staniało paliwo, ale to tylko jeden z wielu elementów składowych. Szykuje się bardzo poważny problem.

 

Jak prezentuje się sytuacja związana z eksportem, na którym branża opierała swoje funkcjonowanie?

 

- Zakłady z którymi rozmawiałem, to współpracowały z Włochami, Hiszpanią i Portugalią. Tam albo nie ma kto odebrać tego mięsa, albo nie chcą płacić. Nie ma też chętnych kierowców żeby pojechać w tym kierunku. To wszystko natychmiast przekłada się na rolników. Są więc poważne kłopoty logistyczne i problemy z płynnością finansową.

 

Co w takiej sytuacji może uratować hodowców? Skup interwencyjny realizowany przez państwo?

 

- Jeśli miałby być skup interwencyjny, to nie powinien on przebiegać tak, żeby środki były kierowane do zakładów. Moim zdaniem to rolnik powinien otrzymać dopłatę do żywca. Każda jałówka czy byk powinna wiązać się z dopłatą. W innym wypadku zarobi tylko zakład. Przetrzymywanie zwierząt i oczekiwanie na lepszy czas też nie ma większego sensu, bo wtedy bydło jest pozaklasowe i hodowla staje się nieopłacalna. Trudno powiedzieć czy taki mechanizm jest możliwy. Lobby dla bydła mlecznego jest dużo silniejsze i hodowcy bydła mięsnego nie mają takiej siły przebicia. Będziemy mieć poważne kłopoty. Jak ludzie zrezygnują z hodowli, to już do niej nie wrócą prędko. Sam zastanawiam się czy wstawić nową partie bydła, bo jaki jest sens chować za darmo? Poza tym mamy suszę i nie wiadomo jak będzie z paszą. To będzie trudny rok.

 

A może rynek krajowy byłby w stanie choć w części zaabsorbować wołowinę, która nie zostanie wyeksportowana?

 

- W mojej rodzinie wołowina była od zawsze. Przed wejściem do Unii Europejskiej jedliśmy wyłącznie wołowinę. Później to mięso podrożało i dla wielu konsumentów stało się nieosiągalne. Poza tym to dosyć wymagające mięso do przyrządzania. Zapomniano, że wołowina to najlepsze z dostępnych mięs, szczególnie to z dobrej klasy R. Teraz wołowina jest tania i być może to idealny moment, by częściej gościła na polskich stołach. Już teraz w hurcie wołowina coraz mocniej zbliża się do ceny wieprzowiny. Jeszcze raz podkreślam, nie ma czystszego i bardziej zdrowego mięsa od wołowiny. Bazujemy tylko na kiszonkach, sianokiszonkach, sianie i własnej śrucie rzepakowej oraz własnym zbożu. Mamy najlepszy towar, który wyjeżdża za granicę, a w polskich sklepach często można spotkać wołowinę zagraniczną. Podobnie jest z wieprzowiną. Polskie mięso wyjeżdża z kraju, a w sklepach mamy wieprzowinę niemiecką albo francuską. Jakim cudem można tam taniej wyprodukować tańszy surowiec, gdy koszty tam są o wiele większe?

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał: Paweł Hetnał

Może zainteresuje Cię również:

27.10.2020 Ceny skupu bydła rzeźnego: stawki stabi

W ostatnich tygodniach ceny skupu bydła rzeźnego są stabilne

20.10.2020 Ceny skupu bydła rzeźnego: stawki są st

Pomimo zawirowań wokół hodowli bydła mięsnego związanych z t

Program zwalczania IBR u bydła: czy się opłaca? Ja

Zakaźne zapalenie nosa i tchawicy bydła oraz otręt bydła (ok