Niemcy kontynuują nielegalny proceder uboju chorego bydła. Kolejna afera w Dolnej Saksonii

Paweł Hetnał

Niemiecka organizacja obrońców praw zwierząt Soko Tierschutz w tym tygodniu ujawniła kolejny skandaliczny proceder nielegalnego uboju tzw. bydła leżącego. Tym razem organizacja zaprezentowała materiały świadczące o uboju chorych krów w powiecie Stade w Dolnej Saksonii. Tylko w tej części Niemiec, to trzecia w ciągu siedmiu miesięcy afera, podobna do tej jaka miała ostatnio miejsce w mazowieckim Kalinowie. Z tym, że w Polsce był to incydent, a za Odrą to dobrze funkcjonujący mechanizm przestępczy. Czy Niemcy poniosą podobne konsekwencje do tych jakie dotknęły stronę polską? 

 

Działacze Soko zebrali obszerny materiał dowodowy składający się z nagrań z ukrytych kamer zainstalowanych w ubojni, jaki i w samochodzie do transportu bydła. Jak piszą niemieckie media, są to sceny, które wstrząsają nawet doświadczonymi weterynarzami: chore i ranne bydło, które nie może samodzielnie stać lub chodzić, w wielu przypadkach jest siłą wciągane za pomocą wyciągarki na ciężarówki i przewożone do rzeźni. Materiały organizacji Soko Tierschutz zostały zaprezentowane w reportażu telewizji ARD w magazynie Plusminus.

 

Jak podkreślają niemieccy weterynarze jest to nielegalny biznes, a brutalne działanie jest przestępstwem. Zwierzęta, które nie mogą samodzielnie chodzić, nie mają prawa być transportowane. - Dla mnie jest niezrozumiałe, jak można tak postępować z żyjącymi istotami - mówi weterynarz Claudia Preuß-Ueberschär, która przeanalizowała materiał wideo wraz z trzema innymi ekspertami.

 

Działacze na rzecz praw zwierząt zebrali materiał dowodowy w ciągu kilku tygodni. Z obserwacji członków Soko wynika, iż mamy do czynienia z dobrze funkcjonującym mechanizmem. Przewoźnik ubojni z Düdenbüttel w okręgu Stade jedzie do gospodarstwa, gdzie za pomocą wyciągarki ładuje chore zwierze i przewozi do rzeźni, a tam jest przetwarzane. Właściwy organ weterynaryjny potwierdza, że rzeźnia była regularnie kontrolowana przez dwóch urzędowych lekarzy weterynarii. - Ukryte kamery w rzeźni pokazują urzędowego lekarza weterynarii, który szybko odwraca się i znika podczas oglądania nielegalnych transportów – czytamy w komunikacie prasowym Soko. Dlatego obrońcy praw zwierząt i weterynarze mówią o „sieci przestępczej” i problemie systemowym.

 

Zgodnie z obowiązującymi w Niemczech przepisami, chore bydło musi zostać uśpione w gospodarstwie. To wiąże się z kosztami, które leżą po stronie rolnika. Jeśli jednak hodowca sprzedaje zwierzę, to zarabiają wszyscy - od rolnika przez przewoźnika, aż do rzeźnika. W wywiadzie dla Plusminus jeden z uczestniczących w procederze rolników z powiecie Stade, który traktował zwierzęta ze szczególną brutalnością, broni swojego podejścia i używa argumentów ekonomicznych na usprawiedliwienie swojego postępowania.

 

Jak czytamy w mediach naszych zachodnich sąsiadów, sprzedaż tzw. leżaków to dosyć powszechny, lukratywny biznes, na którym zarabia się w całych Niemczech. Jeszcze kilka miesięcy temu wykryto podobne nadużycia w rzeźniach w Bad Iburg w Dolnej Saksonii oraz w Höhengöhren w Saksonii-Anhalt, a teraz w powiecie Stade. We wszystkich przypadkach rzeźnie zostały zamknięte, a nadużyciami zajęła się prokuratura. - To jest dziesiąty skandal tego typu w ciągu dwóch lat. Cztery sprawy miały miejsce w Dolnej Saksonii. Wiąże się to z siecią przestępczą setek rolników, handlowców i lekarzy weterynarii, którzy prowadzą i wspierają nielegalny oraz wysoce dochodowy handel z tak zwanymi krowami leżącymi. Sprawcy podobnego procederu w Bad Iburg praktycznie nie ponieśli konsekwencji. Ze źródeł wiemy, że rolnicy śmieją się z organów państwa i mówią, że wystarczy pojechać tylko kilka kilometrów dalej, aby kontynuować dochodowy biznes z chorymi krowami – informuje Soko Tierschutz.

 

Mięso z ubojni w Stade zostało wysłane do laboratorium. Wyniki analizy nie są jeszcze znane. Rzeźnia w Düdenbüttel dostarczyła wołowinę m. in. holenderskiemu przetwórcy mięsa. Firma zapewnia, że mięso ze Stade zostało wycofane. Zakład ten dystrybuuje swoje produkty do wielu krajów Unii Europejskiej. Wołowina z feralnej ubojni była przetwarzana m. in. na kebab i hamburgery.

Paweł Hetnał
Autor: Paweł Hetnał
Paweł Hetnał – absolwent Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Wieloletni dziennikarz portali i gazet lokalnych z terenu Podbeskidzia.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora: