Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
03 grudnia 2020, Czwartek.
Kursy walut: USD USD - 3.6981 EUR EUR - 4.4789 GBP GBP - 4.9562 DKK DKK - 0.6017
Archiwum
02.12.2020 MATIF: pszenica kons. GRU20 - 209,75 (+ 0,12%), kukurydza STY21 - 189,75 (0,00%), rzepak LUT21 - 403,50 (- 0,19%) [euro/tona] +++ +++ +++ 02.12.2020 13:25 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 3,40 - 4,30 zł/kg, średnia: 3,73 zł/kg (na podstawie informacji z 11 ubojni) +++ +++ +++ +++ +++ +++ +++

Szał na ekologiczne kurczaki - fatalny dla środowiska?

Martyna Frątczak

Zapotrzebowanie na mięso drobiowe na świecie stale rośnie. Równocześnie jednak konsumenci coraz częściej oczekują wyższego dobrostanu zwierząt i „przyjaznej środowisku” produkcji. W efekcie wiele firm inwestuje w wolnorosnące rasy brojlerów. Już proste kalkulacje pokazują jednak, że dłuższy chów ptaków w skali masowej oznacza bardziej negatywny wpływ na środowisko.

 

Wolnorosnące brojlery coraz popularniejsze

W ostatnim czasie w branży drobiarskiej można zauważyć większe zainteresowanie wolnorosnącymi rasami brojlerów. Dla niektórych przedsiębiorstw przejście na chów takich ptaków jest tylko chwilowym rozwiązaniem, pozwalającym na zmniejszenie strat wynikającymi z niskiego pobytu na mięso drobiowe w czasie pandemii COVID-19 (więcej na ten temat tutaj: Jak spowolnić wzrost brojlerów?).

Dla innych firm jest to jednak wielkoskalowa inwestycja, będąca częścią przejścia na szerzej rozumianą organiczną produkcję drobiu. Trend ten można zaobserwować obecnie wśród firm drobiarskich z USA.

Co jest dla nich motywacją do przechodzenia na wolnorosnące rasy brojlerów i czy w ich ślady pójdą pozostałe przedsiębiorstwa? Czy „organiczna” produkcja zwierzęca na dużą skalę ma w ogóle sens i czy jest w niej cokolwiek z „ekologii” i „zrównoważonego rozwoju”?

Temat ten przedstawił niedawno portal PoultryWorld, korzystając z opinii Jalala Haddada, menedżera produkcji ds. Brojlerów w firmie Roxell.

Świat woła o więcej kurczaków

Konsumenci w Stanach Zjednoczonych i Europie coraz częściej świadomie poszukują żywności afiszowanej jako organiczna, zdrowsza, jakością przewyższająca konkurencyjne produkty.

Dzięki temu rodzinne firmy, przy pomocy sprawnego marketingu, mają szansę zaistnieć na rynku. Dobrym przykładem jest amerykańska marka Bell & Evans, która reklamuje swojego flagowego burgera z kurczakiem jako produkt dla prawdziwych smakoszy.

Mięso drobiowe w nim użyte pochodzi z organicznego, bezantybiotykowego chowu, wykorzystującego wolnorosnącą rasę brojlerów Klassenbester.

Wydaje się, że o samo zapotrzebowanie na mięso drobiowe na rynku Amerykanie martwić się nie muszą. Spożycie mięsa drobiowego na osobę rośnie tam z każdym kolejnym rokiem. Zdaniem analityków wynika to z faktu, że coraz mniej gospodarstw domowych ma dużo czasu na gotowanie. Produkty stosunkowo proste do przygotowania – takie jak mięso drobiowe – są wybierane chętniej niż np. wołowina.

Wzrost popytu na drób rośnie również w innych częściach świata, często z tych samych powodów. Kurczaki są coraz popularniejsze w Afryce Subsaharyjskiej, gdzie coraz większa liczba obywateli przenosi się do miast w poszukiwaniu pracy, a w efekcie poszukuje produktów szybkich i łatwych do przygotowania.

Na globalnym rynku obserwujemy więc obecnie dwa rodzaje zmian, które silnie wpływają na sektor drobiarski. Z jednej strony mamy coraz liczniejszą populację świata i coraz większe zapotrzebowanie na mięso drobiowe, z drugiej coraz większe zainteresowanie „wolniejszą”, bardziej zrównoważoną produkcją zwierzęcą, stawiającą na dobrostan i jakość.

Ekologia i jakość są w cenie

Zdaniem Jalala Haddada, menedżera produkcji ds. brojlerów w firmie Roxell obserowane zwiększone zainteresowanie konsumentów produktami organicznymi i ekologicznymi nie jest czymś, co można zlekceważyć.

Coraz więcej osób jest gotowych wydać więcej pieniędzy za produkty od zwierząt, które były utrzymywane w lepszych warunkach. Sprzedaż mięsa z chowu wolnowybiegowego i ekologicznego zauważalnie wzrasta.

To samo można zauważyć w przypadku sprzedaży jaj z wolnego wybiegu i ekologicznych.

Pomimo rosnącej liczby wegetarian i wegan w USA i Europie, konsumpcja produktów pochodzenia zwierzęcego nadal wzrasta i nie wydaje się, aby coś jej miało poważnie zagrozić. Konsumenci są jednak coraz bardziej świadomi i poszukują nowych produktów, które będą uważać za bardziej etyczne i wartościowe.

Odpowiedź na takie potrzeby rynku wymaga przemyślanych inwestycji i biznesplanu. Wiele firm już wprowadza je w życie.

Inwestycje w wolniejsze brojlery

Całkowita zmiana modelu produkcji i przejście na wolnorosnące rasy brojlerów są stosunkowo łatwe w przypadku firm rodzinnych, takich jak wspomniana Bell & Evans.

„Rezygnuję z konwersji paszy. Rezygnuję z szybkiego wzrostu. Wszyscy w amerykańskiej branży drobiarskiej koncentrują się na wydajności i prawie nikt nie traktuje jakości poważnie” – ogłosił jej wiceprezes, Scott Jr. Sechler.

Pod koniec 2017 roku postanowił wprowadzić te słowa w życie. We wszystkich swoich zakładach firma przestawiła się na kurczaki wolnorosnącej rasy.

Przejście na nowy system chowu wymagało inwestycji w wysokości 75 milionów dolarów. Pieniądze przeznaczono, między innymi, na nowe budynki dla ptaków. Zapłodnione jaja rasy Klassenbester firma sprowadziła z Europy.

Kurczaki tej rasy przypominają brojlery, które były powszechnie spotykane w hodowli 15 lat temu. Średnią wagę końcową osiągają w ciągu 45-50 dni chowu. To około 15% później niż w przypadku standardowych, szybkorosnących brojlerów.

Przejście na dłuższy okres chowu bezpośrednio wiązało się z większymi wydatkami na żywienie ptaków - Bell & Evans wydaje obecnie rocznie o 14 milionów dolarów więcej na paszę.

 

 

Dzięki wolniejszemu systemowi chowu firma obniżyła jednak koszty w innych obszarach, co związane jest głównie z mniejszym poziomem stresu, niższą śmiertelnością i poprawą ogólnego stanu zdrowia ptaków.

Mięso produkowane przez firmę jest w efekcie o wysokiej jakości smaku, organiczne i wolne od antybiotyków. W sklepach sprzedawane jest po znacznie wyższej cenie, jako produkt premium.

30% do 40% sprzedaży firmy to całe kurczaki. Konsumenci docelowi wykorzystują je w wykwintnych potrawach.

To jednak tylko jedna grupa producentów. Wiele osób w USA nadal chce kupować tanie, tradycyjne produkty z kurczaka. Z tego powodu potężnym koncernom drobiowym, takim jak Tyson Foods, trudniej jest dokonać zmian w stronę bardziej „organicznej” produkcji.

Problem w tym, że nawet konsumenci o ograniczonych zasobach finansowych coraz częściej mają obawy dotyczące dobrostanu zwierząt i jakości mięsa. To motywuje nawet duże firmy do wprowadzania pewnych zmian. Przykładowo marka Perdue Foods zrezygnowała całkowicie z używania antybiotyków w chowie. Zainstalowała również w budynkach dla ptaków dostęp do naturalnego światła.

Z duchem czasu idą nawet sieci fast foodów, takie jak KFC. W Europie KFC podpisało niedawno „Europejskie zobowiązanie dotyczące kurczaków”. Do 2026 roku ich dostawcy muszą zapewnić brojlerom więcej miejsca w kurnikach, urozmaicenia środowiska i przejść na wolniej rosnące rasy.

Masowa produkcja ekologiczna zaprzecza samej sobie

Naciski konsumentów i kroki firm w celu zapewnienia zwierzętom wyższego dobrostanu są same w sobie zjawiskiem pozytywnym i trudno jest je krytykować.

Gdy jednak spojrzymy szerzej na pespektywę przejścia wielu firm na wolnorosnące rasy zwierząt, zaczniemy zauważać wiele problemów. Niestety analizy pokazują, że tzw. produkcja organiczna czy ekologiczna na większą skalę nie są wcale rozwiązaniem przyjaznym środowisku.

Jeśli trend przechodzenia na wolnorosnące rasy brojlerów będzie kontynuować, negatywny wpływ produkcji drobiu na środowisko znacznie wzrośnie. Wynika to z prostej kalkulacji, że musimy wtedy hodować znacznie wolniej rosnące kurczaki, aby wyprodukować taką samą ilość mięsa jak dotychczas.

Przykładowo, jeśli w tej chwili zastąpimy jedną trzecią brojlerów kurzych w Stanach Zjednoczonych kurczakami wolnorosnącymi, to:

- potrzebujemy więcej kurczaków (o 1,5 miliarda więcej )

- potrzebujemy dodatkowej ziemi uprawnej pod produkcję paszy (o 3,08 miliona hektarów więcej)

- potrzebujemy większych zasobów wody (o 3,8 miliarda litrów rocznie więcej)

- produkujemy więcej obornika, który trzeba jakoś przetworzyć (o 25,4 ton metrycznych rocznie więcej).

Tak więc zwrot z produkcji jest niższy, a wpływ na środowisko znacznie większy.

Nie da się ukryć, że przyszłość sektoru drobiarskiego jest pełna wyzwań. Być może w pogodzeniu wydawałoby się sprzecznych sobie trendów na rynku pomogą nowoczesne technologie i mądre kompromisy, pozwalające na jak nabardziej etyczną, ale mimo wszystko wydajną produkcję żywności.

 

Obecnie w kalkulacjach należy niestety uwzględnić również pandemię. O tym, jak może wpływać na rynek mięsa pisaliśmy tutaj: Jak pandemia wpłynęła na konsumpcję mięsa?

 

Na podstawie:

Poultry World

Martyna Frątczak
Autor: Martyna Frątczak
Martyna Frątczak, studentka Weterynarii, zainteresowana szeregiem zagadnień związanych z medycyną zwierząt, ekologią i epidemiologią. Pasjonatka literatury pięknej i popularnonaukowej. W przyszłości chciałaby połączyć pracę lekarza weterynarii z prowadzeniem badań naukowych.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora:

Może zainteresuje Cię również:

02.12.2020 Ceny skupu kurczaka i sprzedaży tuszki:

Dzisiaj już drugi raz z kolei notujemy podwyżkę średniej cen

30.11.2020 Ceny skupu kurczaka i sprzedaży tuszki:

Listopad okazał się katastrofalnym miesiącem dla hodowców br

27.11.2020 Ceny skupu kurczaka i sprzedaży tuszki:

Nie widać dobrych perspektyw na rynku kurcząt rzeźnych. Ceny