Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
08 lipca 2020, Środa.
Kursy walut: USD USD - 3,9666 EUR EUR - 4,4739 GBP GBP - 4,9699 DKK DKK - 0,6005
Archiwum
10.07.2020 13:19 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 4,70 - 5,60 zł/kg, średnia: 5,09 zł/kg (na podstawie informacji z 13 ubojni) +++ +++ +++ 09.07.2020 MATIF: pszenica kons. WRZ20 - 187,75 (+ 0,40%), kukurydza SIE20 - 175,75 (+ 1,15%), rzepak SIE20 - 385,25 (+ 0,06%) [euro/tona] +++ +++ +++ +++

Komu zagrażają obrońcy praw zwierząt?

Hanna Krugiełka

Obrońcy praw zwierząt to ludzie bezgranicznie oddani idei i chęci pomocy tym najsłabszym, tym za którymi rzadko ktoś się wstawia. Dzieci, a w tym chore dzieci, mają troszczące się o nie rodziny i całą resztę społeczeństwa, która nauczyła się hojności i wrażliwości na ich niedolę. A głodzone, chore zwierzę domowe pozostawione bez pożywienia i opieki weterynaryjnej? Nie wspominając o jego potrzebie kontaktu z człowiekiem, ludzkiego ciepła, głosu, czy zabawy i zwykłego pogłaskania. Oczy psa pozostawionego na łańcuchu mówią wszystko.

 

Obrońcy praw zwierząt to dla mnie nienawiedzeni uczestnicy pikiet, protestujący przeciwko hodowli zwierząt futerkowych, czy kurczakom z klatek. To osoby w spokoju czyniące dobro, niosące pomoc kosztem swojego wolnego czasu, a właściwie cały swój wolny czas wykorzystujące na pracę na rzecz fundacji do których należą, chociaż są też aktywiści niezrzeszeni. Ludzie o wielkich sercach przeprowadzający tzw. interwencje, poszukujący dla swoich podopiecznych domów adopcyjnych i błagający chociaż o schronienie tymczasowe. To ludzie wciąż zaangażowani w poszukiwanie źródeł środków na karmę, sterylizacje, na opiekę weterynaryjną, leki. To idealiści.

 

Pani Ilona jest z pewnością obrończynią praw zwierząt. Należy do jednej z fundacji prozwierzęcych, ale tylko jej znajomi wiedzą do której, bo ona sama nawet nie pamięta. Przecież przy ratowaniu zwierząt to nie ma znaczenia. Ilona prowadzi dom, ma męża i dwójkę małych dzieci, które wozi do różnych szkół i często na zajęcia pozaszkolne. Pracuje na pełnym etacie, a do tego jest wolontariuszką, aktywistką na rzecz zwierząt. Po ośmiu, a często i dziewięciu godzinach pracy jako manager, pędzi na interwencje. Jesienią ubiera kalosze i nawet w deszczu, przemierza często niebezpieczne dla kobiet miejsca, szukając psów i kotów, które potrzebują ratunku. Obojętnie czy zwierzę jest zabrudzone krwią, odchodami, z chorą skórą, otwartymi ranami czy robactwem, Pani Ilona z miłością i szacunkiem bierze nieszczęśnika na ręce i ładuje do zawsze czystego samochodu, wioząc zwierzę do weterynarza. Chyba, że obiekt ratunku jest w takim stanie, że filigranowa kobieta zmuszona jest wezwać pomoc. Wtedy przeważnie osłania zwierzę przed cudem nagle objawianym właścicielem, który często nietrzeźwy przypomina sobie o prawach własności do stworzenia przypominającego kiedyś np. psa. Po powrocie z pracy zawodowej i terenowej Pani Ilona zajmuje się domem. Robi lekcje z dziećmi, pierze, sprząta, gotuje obiad na następny dzień. Kiedy położy swoje pociechy do łóżek i zasną, jest skrajnie zmęczona. Mimo zamykających się oczu, siada do maszyny i szyje maseczki dla pobliskiego szpitala. Śpi 4 godziny na dobę, czasem udaje jej się dostać od losu bonus w postaci 5 godzin snu. Dla mnie Pani Ilona jest prawdziwą obrończynią zwierząt. Przez natłok obowiązków nawet nie myśli o oglądaniu telewizji, po prostu nie ma na to czasu. Dlatego wiadomość o pomyśle Ministra Rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego nawet do niej nie dotarła.

 

pies na lancuchu cenyrolnicze pl

 

Fot. 1. Zdjęcie psa w skleconej budowli mającej spełniać funkcję budy, udostępnione redakcji Cen Rolniczych przez Fundację „Animals” dla potrzeb artykułu:  https://www.cenyrolnicze.pl/?id=12327:spuszczony-z-lancucha-pies-czy-czlowiek .

 
PROPONOWANA WERYFIKACJA USTAW - PRZEDMIOT SKANDALU


W przeciwieństwie do Pani Ilony, pracuję w domu. Siedząc przed ekranem komputera mogę pozwolić sobie na pisanie w towarzystwie płynących z telewizora wiadomości. To co usłyszałam 16 kwietnia br. spowodowało prawie połamanie mojego fotela, przewracającego się ze mną pod biurko.


Nasz rząd nieprzerwanie pracuje nad pakietami rozwiązań mających uchronić nasz kraj przez negatywnymi skutkami pandemii koronawirusa. Minister Rolnictwa zapragnął, aby w ramach tych działań obrońcy praw zwierząt mieli zakaz interwencyjnego ich odbioru. Sam pomysł wdrożenia takiego od dawna obmyślanego zakazu pod przykrywką pandemii pozostawię bez własnych komentarzy. Napiszę o tym co uderzyło mnie szczególnie w wypowiedzi Pana Ministra, który w moim przekonaniu (jak każdy człowiek na tak wysokim stanowisku) powinien charakteryzować się wielce przykładnymi dobrymi manierami i niezwykle wysokim poziomem kultury osobistej. Tymczasem z ust Jana Krzysztofa Ardanowskiego usłyszałam, że: […]- Ci przebierańcy wchodzą, lekceważąc przepisy ochronne, nie tylko w sposób skandaliczny zajmują zwierzęta – to jest często źródło utrzymania dla tych organizacji […].

 

Przebierańcy?! Jakież to obraźliwe. Poczułam się osobiście dotknięta, chociaż nie należę do żadnej organizacji działającej na rzecz zwierząt. Jednak zdecydowanie sympatyzuję i szczerze podziwiam wszystkie zaangażowane osoby, które często po swojej etatowej pracy poszukują dodatkowych zajęć, aby zarobić na karmę dla głodnych psów i kotów. Poczułam się jakby ktoś mnie obraził, obrażając moich przyjaciół. Od dzieciństwa uczono mnie, że ludzi nie wolno obrażać. Nikogo i w żadnej sytuacji.

 

A druga część wypowiedzi, czy to oszczerstwo? Utrzymanie organizacji poprzez zajęte zwierzęta. Szanowny Panie Ministrze, mam nadzieję, że źle zrozumiałam. Stworzyłam kiedyś tak zwany dom tymczasowy dla psa z interwencji. Zapewniam Pana Ministra, że organizacja, która przejęła zwierzę nie dostała ode mnie żadnych pieniędzy. Wręcz przeciwnie. Razem z psem dostałam dla niego karmę, smycz, obrożę, legowisko. Pies był zaszczepiony, odrobaczony. Fundacja łożyła na opiekę weterynarza. Mało tego, ponieważ nie mam samochodu, a pies był po dramatycznych przejściach, wolontariusz woził mnie swoim samochodem do kliniki weterynaryjnej, gdzie właśnie fundacja opłacała wizyty. Kiedy mój podopieczny potrzebował psiego psychologa, odwiedzał mnie opłacany przez fundację behawiorysta. Może mi Pan wierzyć, Panie Ministrze, nie jest łatwo obrońcom praw zwierząt zebrać środki na swoją działalność. Kwestują, robią aukcje w Internecie, proponują cegiełki w postaci np. koszulek z logo fundacji. Co roku uwijają się, prosząc o wpłatę 1%. Może mi Pan wierzyć, to niełatwa działalność. Uprzejmie proszę zweryfikować swoje poglądy. Zupełnie jak z Orkiestrą Wielkiej Pomocy. Ciągłe nagonki, mimo całego ogromu dobra dawanego przez Owsiaka i jego ludzi.

 

Przygotowując ten tekst prosiłam o wypowiedzi różne fundacje i wolontariuszy. Wszyscy się bali i o nagonce medialnej mówili otwarcie. Czy nie mamy dosyć zamieszania w kraju? Czy piętnowanie pozytywnych działań i ludzi wielkiego serca jest konieczne? Napuszczanie na siebie grup społecznych?

 

pies kanal inspekcja cenyrolnicze pl

 

Fot. 2. Zdjęcie z interwencji, udostępnione redakcji Cen Rolniczych przez Fundację „Animals” dla potrzeb artykułu:  https://www.cenyrolnicze.pl/?id=12327:spuszczony-z-lancucha-pies-czy-czlowiek.

 

Ze względu na własną wrażliwość podaruję sobie i Czytelnikom wszelkie dywagacje na temat tego co się stanie z męczonymi, katowanymi, głodnymi i trzymanymi w niehumanitarnych warunkach zwierzętami, pozostawionymi na pastwę, nazwijmy oględnie, okrutnych ludzi. Jedno jest pewne, każdy kto utrzymuje dobrostan swoich pupili nie musi obawiać się interwencji obrońców praw zwierząt. Gdyby nie było okrucieństwa i aktów przemocy wobec najsłabszych, Pani Ilona chętnie oglądałaby ze swoimi pociechami przynajmniej bajki na dobranoc, a po nich, pozbawiona interwencyjnych stresów, wiadomości w towarzystwie ukochanego męża i czasem kieliszka dobrego wina.

 

Zdjęcie tytułowe, także zostało udostępnione redakcji Cen Rolniczych przez Fundację „Animals” dla potrzeb artykułu: https://www.cenyrolnicze.pl/?id=12327:spuszczony-z-lancucha-pies-czy-czlowiek, a ww. fundacja nie ponosi odpowiedzialności za poglądy autorki.

 

Hanna Krugiełka
Autor: Hanna Krugiełka
Hanna Krugiełka - absolwentka Akademii Rolniczej w Poznaniu, kilkuletni pracownik jednostek państwowych związanych z rolnictwem. Entuzjastka rolnictwa ekologicznego, miłośniczka przyrody. Pasjonatka sztuki słowa i praktykująca ją w różnych dziedzinach..

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.   Wszystkie artykuły autora
Najnowsze artykuły autora:

Może zainteresuje Cię również:

Chciał uratować dwie świnki. Obie miały PRRS i zos

Źle rozumiany dobrostan zwierząt doprowadził do śmierci dwóc

Fala hejtu i nienawiści wylała się na ministra Ard

94 związki branżowe, organizacje rolne i producenckie podpis

Hodowca świń otrzymuje pogróżki. „Wy brudni oprawc

Nadine Henke i jej mąż Heinrich z Bruchhausen-Vilsen są hodo