Susza widmo. Na polu widać ją ewidentnie, a w raporcie IUNG jej nie ma

Redakcja

Samorząd rolniczy przekazał ministrowi rolnictwa dokumentację fotograficzną z pól w gminie, na terenie której - wg. raportu IUNG – suszy nie ma. Jak przekonuje samorząd, na fotografiach ewidentnie widać jak tegoroczna susza zniszczyła i dalej niszczy uprawy: w zbożach jarych straty ok. 70%, w ozimych ok. 40%. Suszy jednak nie ma, bowiem IUNG nie stwierdza tego w swoim raporcie, a najbliższa stacja pomiarowa jest oddalona od tego miejsca o 70 km. Rolnik nie może tym samym liczyć na odszkodowanie wynikające z zawartej polisy ubezpieczeniowej.

 

Sytuacja w uprawach tego rolnika (jak i innych z tego terenu) jest bardzo zła, jednak w raporcie IUNG za okres: 04 (21.IV – 20.VI), suszy w tej gminie nie odnotowano dla upraw zbóż jarych i ozimych. Najbliższa stacja pomiarowa znajduje się ok. 70 km od gospodarstwa i nie odzwierciedla stanu faktycznego (jak zresztą w przypadku większej grupy rolników w całym kraju). Pomimo dobrowolnego ubezpieczenia upraw od suszy (do którego dopłaca budżet państwa), które rolnik zakupił, zakład nie chce wypłacić odszkodowania, ponieważ brak jest raportu o wystąpieniu suszy na danym terenie. Jak słusznie zauważa rolnik - jest stratny nie z swojej winy, a instytucje państwowe, które powinny pomagać rolnikowi, tego nie czynią.

 

Jak zauważa samorząd rolniczy, problem ten występuje już od 2015 roku, ale w dalszym ciągu nie został wdrożony kompleksowy program monitorowania suszy. - W związku z powyższym, Zarząd KRIR po raz kolejny zwrócił się do MRiRW z wnioskiem o interwencję w tej sprawie oraz pilną zmianę przepisów, tak aby stan faktyczny na polach znajdował odzwierciedlenie w raportach, a poszkodowani rolnicy mogli otrzymać pomoc – czytamy w komunikacie KRIR.