Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
12 listopada 2018, Poniedziałek.
Kursy walut: USD USD - 3,8163 EUR EUR - 4,2962 GBP GBP - 4,9027 DKK DKK - 0,5760
Archiwum
09.11.2018 MATIF: pszenica kons. GRU18 - 199,50 (- 0,25%), kukurydza STY19 - 171,75 (- 0,58%), rzepak LUT19 - 380,00 (+ 0,93%) [euro/tona] +++ +++ +++ 09.11.2018 13.20 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 4,10 - 5,20 zł/kg, średnia: 4,54 zł/kg (na podstawie informacji z 11 ubojni) +++ +++ +++ +++

Ustawa o sprzedaży bezpośredniej żywności przez rolników: pomysł dobry, ale wykonanie kiepskie

Paweł Hetnał

Wczoraj, podczas 71. posiedzenia Sejmu, przedstawiono sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o zmianie przepisów ułatwiających sprzedaż żywności przez rolników do sklepów i restauracji. Wg niektórych posłów, rolnicy twierdzą, że nie będą korzystać z możliwości prowadzenia sprzedaży bezpośredniej, ponieważ „wymagania przy tej ustawie są takie jak w przypadku produkcji w zakładzie spożywczym:. Ponadto rolnicy obawiają się wnikliwych kontroli urzędników.

 

Jak mówił podczas wczorajszego posiedzenia Sejmu poseł- sprawozdawca Kazimierz Gwiazdowski, Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozpatrzyła projekt ustawy na posiedzeniu w dniu 16 października 2018 r. Jak mówił parlamentarzysta, oczekuje się, że dzięki wprowadzonym rozwiązaniom podmioty prowadzące rolniczy handel otrzymają możliwość korzystania z nowego kanału dystrybucji wytworzonej żywności i dotarcia do większej grupy konsumentów poprzez zakłady prowadzące handel detaliczny z przeznaczeniem dla konsumenta finalnego, zlokalizowanego na obszarze tego samego województwa.

 

- Oczywiście ta ustawa jest przez rolników oczekiwana i jest to bardzo dobra ustawa – komentował z mównicy sejmowej Robert Telus, poseł Prawa i Sprawiedliwości. - Mamy w Polsce bardzo duży problem, który jest spowodowany tym, że jak do tej pory wmawiano nam – a szczególnie koalicja, która rządziła wcześniej – że jako Polska nie możemy wprowadzić ustawy, która pozwoli rolnikowi bezpośrednio sprzedać produkty przetworzone. Do tej pory nam wmawiano, że to jest niezgodne z przepisami Unii Europejskiej i że takiej ustawy nie możemy wprowadzić. To jest ustawa, która wychodzi naprzeciw oczekiwaniom rolników, bo skraca drogę od pola do stołu. W tym momencie w Polsce o cenach decydują tak naprawdę koncerny, supermarkety, bo jeżeli w Sieradzkiem w hurcie ziemniaki kosztują 10–20 gr – to płacą koncerny – a w supermarkecie kosztują 2,20–2,40 zł, to przecież nie zarabia na tym rolnik, który musi włożyć w to pracę, wliczyć w to wszystko jeszcze koszty paliwa, środków ochrony roślin, swój warsztat pracy, swoje zaangażowanie, tych kosztów jest wiele. On ma za 1 kg tych ziemniaków 20 gr, a koncern, który tylko przewiezie te ziemniaki od rolnika do swojego sklepu, do supermarketu, zarabia na tym 10-krotnie i sprzedaje za 2,20 czy 2,40 zł. To jest hańba, skandal i to jest najgorszy, największy problem, jaki mamy w Polsce i który musimy rozwiązać. M.in. ta ustawa pozwala na to, żeby ten problem rozwiązać, że rolnik będzie mógł swoje produkty wstawić, sprzedać sklepom, restauracjom, stołówkom, żeby ominąć pośredników, tych, którzy wyzyskują polskiego rolnika. Bo tak naprawdę chodzi o wyzysk i oszukanie polskiego rolnika – zachwalał poseł Telus.

 

Mniej entuzjazmu wykazywali posłowie ugrupowania Kukiz'15, którzy już 3 lata temu zaproponowali nowe przepisy ułatwiające sprzedaż bezpośrednią żywności przez rolników do sklepów i restauracji. - Ułatwienia w sprzedaży do sklepów i restauracji – jak cudownie to brzmi. Przypomina się piosenka – mówił z sarkazmem poseł Norbert Kaczmarczyk. - Wymagania przy tej ustawie są takie jak w przypadku produkcji w zakładzie spożywczym. Jeżeli chodzi o wymogi, jeżeli chodzi o kontrole, to rolnicy nie będą w stanie spełnić tych warunków, i już piszą: „nie będziemy się rejestrować w ramach rolniczego handlu detalicznego, będziemy z tego rezygnować, bo nie ma to żadnego sensu. Jeżeli ja nie mam termometru w lodówce i przyjeżdżają mi urzędnicy i mówią, że nie przejdzie protokół, to po co ja mam to robić, po co ja mam prowadzić tę sprzedaż, po co ja mam prowadzić ten biznes?”. Clou tego wszystkiego to jest praktyka. Skoro my będziemy tutaj się kłócić tylko o to, kto wprowadził sprzedaż bezpośrednią, a kto jej nie wprowadził, to nic z tego nie będzie. Jeżeli termometr w lodówce jest problemem, jeżeli będą oni obciążani tymi różnymi rzeczami, tymi kontrolami, tą niechęcią w stosunku do nich, to sprzedaż bezpośrednia w Polsce nigdy nie zafunkcjonuje, nie będzie jej nigdy, będzie tylko mitem, który będzie wił się nad tym Sejmem, nad tą Izbą. Trzy lata temu byłem gorącym zwolennikiem sprzedaży bezpośredniej. I powiem państwu, że ja tę ideę sprzedaży dopiero wtedy zrozumiałem, kiedy zacząłem się zagłębiać w rozmowy rolnicze we wszystkich branżach. To nie jest takie proste, jak się wydaje, uruchomienie sprzedaży bezpośredniej. To jest kwestia fundamentalna, żeby stworzyć takie prawodawstwo, żeby ta sprzedaż mogła zafunkcjonować. Ja tutaj w skrócie tylko to wymienię. Drodzy państwo, jeżeli my najpierw nie będziemy kupować tego, co polskie, to w jaki sposób mamy sprzedawać bezpośrednio? Jeżeli importujemy kukurydzę z zagranicy w tym momencie, to co z kukurydzą polską? Jeżeli na pierwszym miejscu byłoby to, co polskie, a kiedy tego brakuje, dopiero importujemy, to wtedy możemy mówić o jakiejś sprzedaży bezpośredniej. Jeżeli na rynku ukraińskim stosuje się inne środki ochrony roślin, niedostosowane do norm unijnych, to to wykańcza polskich rolników. I tak jest w przypadku producentów kukurydzy. Producenci kukurydzy na pewno solidaryzują się z producentami buraków cukrowych. Zamknięto w Polsce cukrownie, choćby Cukrownię Łubna w Kazimierzy Wielkiej, a to moje rodzinne strony. Dzisiaj już nie ma limitów cukrowych, ale trzeba było wynieść stamtąd cały sprzęt. Dzisiaj tam są dwa sklepy. I co z tymi sklepami? Nie da się uruchomić tam od nowa produkcji. I nie będziemy już trzecim eksporterem cukru na świecie, trzecim producentem, tak jak uczyłem się jeszcze w szkole podstawowej. Nigdy już nie będziemy, ludzie wyjechali. Zniszczony został rynek tytoniowy. Nie można mówić o zdrowiu, jeżeli sprowadza się tytoń z Francji. Dlaczego francuski tytoń w Polsce nie szkodzi, jego produkcja mechaniczna nie szkodzi? Polski tytoń ma być produkowany ręcznie, jak 40 lat temu, natomiast tytoń francuski nie musi. Wykończono polski przemysł tytoniowy, sprzedano zagranicznym firmom, i dzisiaj nie ma tego przemysłu, nie ma wpływu miliardów do budżetu państwa. Przepakowywanie – przyjeżdżający towar z zagranicy przepakowywany jest i opatrywany polskimi metkami. Często jest tak, że nie można sprzedać towaru w lokalnych skupach, a nierzadko, jak widzę, niektóre skupy prowadzą tylko działalność przepakowywania. O co tu chodzi? Gdzie ktoś ma nad tym kontrolę? Bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Mówimy o bezpieczeństwie energetycznym, a co z bezpieczeństwem żywnościowym? Drodzy państwo, my pół kraju niedługo sprzedamy, bo ktoś nam zagrozi z Zachodu, wykończą naszych rolników i nam żywności do kraju nie przywiozą. Ja nie straszę głodem, ale, drodzy państwo, może tak być, że po prostu ta żywność kiedyś nie przyjedzie do tych supermarketów zagranicznych. Brak konkretnej sieci dystrybucji. Jak mamy sprzedawać bezpośrednio, skoro, z jednej strony, nie sprzedajemy najpierw tego, co polskie, a, z drugiej strony, nie mamy żadnej sieci dystrybucji, takiej konkretnej, z prawdziwego zdarzenia, gdzie moglibyśmy w jakiś sposób prowadzić sprzedaż polskich towarów? Brak przetwórstwa. Teraz jest taka sytuacja z jabłkami i z owocami miękkimi. Jak my mamy poradzić sobie z tą nadprodukcją, skoro nie ma tak naprawdę zakładów przetwórczych? Kolejna sprawa, brak zrestrukturyzowanych placów targowych. Jeżeli na placu targowym dalej jest taka sytuacja, że człowiek, który wjeżdża, żeby sobie kupić kilo jabłek, ziemniaki na obiad itd., itd., ma wnieść opłatę targową w wysokości 10 zł za sam wjazd, choć nie handluje, to o czym my mówimy? To on idzie do marketu i płaci dwa razy tyle. A w markecie nie ma towaru od rolnika z okolicznej wsi, tylko jest gdzieś z Zachodu. Trzeba doprowadzić do tego, żeby zrestrukturyzować polskie targowiska, by były przyjazne w XXI w., jeżeli chodzi o funkcjonowanie i zakupy czynione przez konsumenta. Musimy do tego wszystkiego doprowadzić i nałożyć to być może na gminy. Jeżeli chodzi o tę dysproporcje i sprzedaż bezpośrednią, to jest możliwość, żebyśmy w końcu tę sprzedaż wprowadzili, ale trzeba fundamenty zmienić. Jeżeli do tego nie doprowadzimy, to nic nasze swary nie dadzą. Usiądźmy w końcu i zajmijmy się podstawowymi przepisami – apelował Kaczmarczyk.

 

Inny z posłów frontu Pawła Kukiza, Paweł Grabowski, pytał dlaczego, rządzący każą tak długo czekać rolnikom, skoro kadencja Sejmu trwa już 3 lata. Projekt ustawy umożliwiający rolnikom sprzedaż bezpośrednią został przedstawiony przez Kukiz’15 już trzy lata temu. - Kolejny projekt na początku tego roku został przedstawiony, a my dopiero na koniec roku przygotowujemy, właściwie pracujemy nad projektem, który i tak nie spełnia oczekiwań rolników. Czy to jest dobre ustawodawstwo – mówił Grabowski. Przewodniczący komisji rolnictwa, Jarosław Sachajko, stwierdził, że rolnicy są niezadowoleni z zapisów ustawy, ponieważ ona po prostu nie wychodzi im naprzeciw. - Nie ma przepisów, które mówią, jak ma wyglądać chociażby kontrola, i w tej chwili po kontroli Inspekcji Weterynaryjnej wielu rolników chce zrezygnować z rolniczego handlu detalicznego. Stąd moje pytanie: ile osób dotychczas zarejestrowało się w ramach rolniczego handlu detalicznego, a ile z tego rolniczego handlu detalicznego się wyrejestrowało po takich kontrolach? - pytał Sachajko.

 

Oczywiście inspekcja posługuje się przepisami ogólnymi, ale na użytek zaistniałych sytuacji, jeżeli będzie potrzeba większej świadomości, prawda, podproducentów, czy też potrzeba dostosowania produkcji do rzeczywistych wymogów, natychmiast w przypadku stwierdzonych niejasności będzie wydana instrukcja Inspekcji Weterynaryjnej pod kontrolą ministerstwa. Taki dokument i takie dyrektywy natychmiast się ukażą. Nie wywołujemy wilka z lasu, natomiast będzie tutaj elastyczna reakcja na sytuacje, myślę, że niekonfliktowe, tylko ewentualnie uzupełniające i asekurujące to dobro, które z intensji i zapisów ustawowych płynie - odpowiedział Szymon Giżyński (sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi) na wątpliwości Jarosława Sachajki. 

Paweł Hetnał
Autor: Paweł Hetnał
Paweł Hetnał – absolwent Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Wieloletni dziennikarz portali i gazet lokalnych z terenu Podbeskidzia.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora: