Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
19 października 2018, Piątek.
Kursy walut: USD USD - 3,7601 EUR EUR - 4,3049 GBP GBP - 4,9014 DKK DKK - 0,5770
Archiwum
19.10.2018 MATIF: pszenica kons. GRU18 - 201,25 (0,00%), kukurydza LIS18 - 168,50 (- 0,30%), rzepak LIS18 - 373,25 (+ 0,67%) [euro/tona] +++ +++ +++ 19.10.2018 13.31 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 4,50 - 5,20 zł/kg, średnia: 4,79 zł/kg (na podstawie informacji z 13 ubojni) +++ +++ +++ +++ +++ +++ +++

Nowelizacja Ustawy o Ochronie Zabytków okiem poszukiwacza skarbów i Urzędu Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Fakty i mity

Hanna Krugiełka

Od wejścia w życie nowelizacji Ustawy o Ochronie Zabytków minął już ponad kwartał. Jednak jej temat nadal wzbudza emocje, ciągle panuje chaos informacyjny, być może tym większy, że wciąż rodzą się nowe pytania i wątpliwości. W dzisiejszym artykule chciałabym przedstawić kilka rozmów z osobami ze środowiska detektorystycznego i pracownikami Urzędu Konserwatora Zabytków.


Zaprosiłam do nich pana Jacka Wielgusa - prezesa Polskiego Związku Eksploratorów, detektorystę - pana Romana ze Świnoujścia, panią Martę Świtoń - Kierownik Wydziału ds. zabytków archeologicznych Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu oraz panią Romualdę Bartkowiak z Urzędu Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Delegatury w Pile. Przyznaję, że im zadawałam więcej pytań, tym otrzymywałam co raz to więcej rozmaitych odpowiedzi. Czy uda mi się uporządkować, często sprzeczne informacje od poszukiwaczy i z WKZ oraz dojść do wspólnych wniosków?

Pierwszą osobą, którą poprosiłam o skomentowanie nowelizacji ustawy o Ochronie Zabytków, był pan Jacek Wielgus - prezes Polskiego Związku Eksploratorów.

Znalazłam o nim informację w artykule pana Roberta Wyrostkiewicza:

https://wsensie.pl/polska/25954-poszukiwacze-skarbow-zjednoczyli-sie-najwieksza-grupa-przestepcza-powalczy-o-swoje

Z artykułu dowiedziałam się, że: „18 listopada 2017 roku w Gnieźnie przedstawiciele wielu środowisk detektorystycznych, poszukiwawczych i kolekcjonerskich zawarli porozumienie o wspólnych celach łączących polskich pasjonatów historii oraz podjęli decyzję o powołaniu ogólnopolskiego stowarzyszenia zrzeszającego tzw. archeologów-amatorów.

Wydało mi się niezmiernie ciekawym i w pełni ukazującym powagę sytuacji, iż „Przeciwstawienie się zapisom ustawowym wchodzącym w życie 1 stycznia ma być jednym z głównych obecnie celów Polskiego Związku Eksploratorów.".

Oprócz informacji o funkcji prezesa, pełnionej przez pana Jacka Wielgusa, z artykułu wyniosłam kolejną, że „za formalną siedzibę PZE obrano Muzeum Techniki i Machin Wojennych w Gnieźnie”.

Wobec powyższego pan Jacek wydał mi się osobą bardzo kompetentną w wypowiadaniu się na temat nowej ustawy.

Zgodnie z moimi wyobrażeniami nasza rozmowa oderwała go od wykopalisk, prowadzonych razem z archeologami. Pan Jacek Wielgus okazał się osobą niezwykle otwartą, chętną do podzielenia się informacjami z czytelnikami portalu cenyrolnicze.pl i z niezwykłą pasją opowiedział mi o przykrych zmianach, które nowelizacja niesie dla środowiska detektorystycznego, a nawet o licznych wynikających z niej absurdach. Od Pana Prezesa usłyszałam że zgodnie z nowelizacją ustawy utworzono Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków – jego zdaniem: policję, która ma pozyskiwać wpływy z nakładanych kar. Mówiąc o nowej Ustawie o Ochronie Zabytków pan Jacek bardzo ubolewa nad tym, że została ona wprowadzona bez abolicji*. Podczas całej naszej rozmowy, najbardziej uderza mnie zdanie mówiące o wpływie nowego przepisu na zachowanie społeczeństwa: „Pozbyli się ludzie zabytków, wyrzucając je np. do rzeki, czy zakopując.”. Zastanawiam się do czego zostaliśmy doprowadzeni. Czy naprawdę przyszło nam żyć w czasach zastraszenia? Czy mam się obawiać tego, że po nieżyjącym Dziadku, który był filatelistą, odziedziczyłam kolekcję przedwojennych znaczków, a może też powinnam się ich jak najszybciej pozbyć? Pan Wielgus mówi mi, że zgodnie z ustawą zakazanym staje się zbieranie nie tylko obiektów zabytkowych, ale także meteorytów i minerałów. Dowiaduję się od niego także, że nowelizacja godzi w archeologów.

 

Rozmowa z Prezesem PZE była dla mnie niezwykle ciekawa i pomocna, jednak stała się dopiero wstępem i dopingiem do innych. Pomyślałam, że najlepiej zapytać o to jak i czy zmieniły się procedury poszukiwań wśród eksploratorów w świetle nowej ustawy. O rozmowę poprosiłam detektorystę ze Świnoujścia – pana Romana. Rozmowę rozpoczynam, przyznam dość niefortunnie:

            - Czy w związku z nową ustawą zaprzestał Pan poszukiwań?

            - Na pewno nie.

            - Czy czuje się Pan przestępcą z tego tytułu?

            - Staram się o zgodę.

Tyle słyszałam o zgodach, które bardzo trudno otrzymać, że nawet przez myśl mi nie przeszło, iż ktoś może o taką zgodę wystąpić.

Podczas dalszej rozmowy zrozumiałam jednak słuszność mojego pierwotnego wyobrażenia.

Okazuje się, że dobrze wybrałam rozmówcę. W kolejnej wypowiedzi detektorysty dowiaduję się, iż do tego, aby uzyskać pozwolenie na prowadzenie poszukiwań potrzebna jest zgoda właściciela terenu. Pan Roman występuje o nią do Lasów Państwowych, Urzędu Miasta i Urzędu Morskiego, w zależności od tego gdzie chce się wybrać. Jednak do tej pory tylko Urząd Morski pozytywnie rozpatrzył jego prośbę.

Mój rozmówca zwraca uwagę na to, że o pozwolenie łatwiej jest osobom zrzeszonym niż indywidualnym. „Indywidualna osoba nie ma szans na zgodę” - twierdzi pan Roman. W uzyskaniu pozwolenia na poszukiwania pomaga mu Stowarzyszenie Fortów w Świnoujściu.

Nie bardzo rozumiem sprawę urzędnika o którym mówi. Urzędnik, który ma obowiązek uczestniczyć „w wyprawie po skarby”?

Wobec napotykanych trudności formalnych w naszym kraju, nadmorski poszukiwacz znalazł rozwiązanie: „Na poszukiwania idę sobie do Niemiec.” - mówi. „Tam są zadowoleni, że się sprząta takie rzeczy”. Ciekawy pogląd – myślę. Może słuszny... Przecież pozbieranie żelaznych odpadów to faktycznie oczyszczenie terenu. A z tego co wiem, to właśnie stare, bezużyteczne żelastwa, gwoździe, klucze, okucia, etc. stanowią większą część znalezisk wykrywaczem.

Nadmorski detektorysta zaskakuje mnie swoją pomysłowością. Znajduje rozwiązanie problemu pozwoleń na poszukiwania: ”Proponowałbym coś w rodzaju karty rowerowej, czy wędkarskiej do wykupienia sobie. Ważnej na rok.”.

Od pana Romana dowiaduję się jeszcze, że w jego okolicach eksploatację ułatwia współpraca z muzeami, których w województwie zachodnio-pomorskim nie brakuje.

Cała rozmowa wydaje mi się pełna zagadek, zawiłości i potencjalnych niedorzeczności, związanych z nowelizacją Ustawy o Ochronie Zabytków. Pan Roman puentuje ją tymi słowami: „Dwadzieścia lat szukałem, teraz przyszła nowa zmiana i pozamiatała wszystko.”.

 

Ponieważ sprawa nowej ustawy wydaje mi się bardzo niejasna, postanawiam dopytać się o nią w Urzędzie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu.

Pierwszą osobą, z którą udaje mi się skontaktować jest pani Marta Świtoń - Kierownik Wydziału ds. zabytków archeologicznych. Przeprowadzam nią krótką rozmowę. Pytam:

- Czy mogłaby mi Pani udzielić informacji o ilości pozwoleń na poszukiwania. Czy po wejściu w życie nowelizacji Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami do Urzędu wpływa więcej wniosków o pozwolenia na poszukiwania?

- Liczyliśmy, że będzie więcej.

- A konkretnie? - dopytuję.

Do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu w pierwszym kwartale tego roku wpłynęły 2 wnioski i odebraliśmy około 10 telefonów w sprawie pozwoleń na poszukiwania. Może w delegaturach jest ich więcej. Każdy trafiający do nas wniosek jest dokładnie analizowany pod względem     merytorycznym i formalnym.

- Czy mogę Panią prosić o komentarz do nowelizacji ustawy?

- Cóż... Ustawa to zbiór przepisów, które trzeba respektować.

Pani Świtoń życzliwie poleciła mi kontakt z panią Romualdą Bartkowiak z pilskiej Delegatury WKZ. Postanowiłam dowiedzieć się jak sprawa pozwoleń wygląda w „terenie”. Tym razem pytałam o konkrety:

- Czy zwiększyła się ilość wydanych pozwoleń na poszukiwania w Pani Delegaturze po wejściu w życie nowelizacji Ustawy o Ochronie Zabytków. O ile?

- Jest różnica. Zwiększa się ilość wydawanych pozwoleń. Wynika to z powodu zaostrzenia przepisów prawa. Jest również dużo telefonów. Ludzie dopytują o pozwolenia.

Wzrost wydawanych pozwoleń można przedstawić kwartalnie. W pierwszym kwartale tego roku wydaliśmy 6 pozwoleń. W zeszłym roku było ich 7.

Obserwujemy większe zainteresowanie tematem poszukiwań zabytków.

- A jaki jest koszt takiego pozwolenia?

- 82 zł.

- Czy to pozwolenie jest wydawane na pojedyncze poszukiwanie, czy uzyskuje się je na dłuższy okres?

Pozwolenia wydawane są w zależności od tego, jaki termin poszukiwań zostanie wskazany we wniosku, może to być miesiąc, pół roku, rok itp.

Przy wydawaniu pozwoleń ważne jest to, żeby zostały spełnione wszystkie warunki wynikające z obowiązujących przepisów prawa.

- Ile u Państwa w delegaturze w rym roku było odrzuconych wniosków?

- W naszej delegaturze nie ma do tej pory odrzuconych wniosków.

- A jakie mogą być przyczyny odrzucenia wniosku o wydanie zezwolenia na poszukiwania?

- Wniosek może zostać odrzucony z powodu brakujących załączników do wniosku o wydanie pozwolenia.

- Czy wnioski napływają od osób indywidualnych, czy stowarzyszeń?

- W naszym rejonie o pozwolenia starają się osoby fizyczne i muzea (Finansowane przez samorządy i marszałków).

W kolejnej części rozmowy poruszony zostaje newralgiczny temat koniecznej obecności archeologa przy poszukiwaniach. Teraz wiem, że mój rozmówca pan Romek, właśnie archeologa miał na myśli, mówiąc o urzędniku.

- Zaleca się, aby poszukiwania zabytków prowadzone były w obecności archeologa. - mówi Pani Bartkowiak.

- A skąd mam wziąć takiego archeologa, jeżeli nikogo takiego nie znam? - pytam.

- Niestety nie umiem Pani odpowiedzieć na to pytanie. Nie ma żadnego przepisu, który, by o tym stanowił.

- A kto ma opłacić czas archeologa-towarzysza poszukiwań? Jeśli to odgórny przepis, to chyba...

- To kolejne trudne pytanie. Niestety nie wiadomo kto ma opłacić czas archeologa „wynajętego” na czas poszukiwań. Niestety to nieścisłość przepisów. Problem pojawia się również odnośnie opracowania zabytków pozyskanych z poszukiwań. Są to ciężkie sprawy, które próbujemy rozwiązywać. Niestety urząd konserwatorski często traktowany jest jako instytucja, która utrudnia poszukiwaczom uzyskiwanie pozwolenia. Jednak mogę zapewnić, że urząd konserwatorski nie jest przeciwko poszukiwaczom. Jeśli spełnią oni wszystkie formalności wynikające z obowiązujących przepisów prawa możliwe jest uzyskanie pozwolenia na poszukiwanie zabytków.

Na koniec pani Romualda Bartkowiak zapewnia mnie, że uzyskanie pozwolenia jest możliwe, ale również istnieje potrzeba zmian w znowelizowanej ustawie. Przez znajomość tematu, otwartość i nieukrywaną życzliwość w stosunku do mnie, Pani Bartkowiak burzy mit niedostępnego, nadąsanego polskiego urzędnika.

Po tej rozmowie już byłam absolutnie pewna konieczności zmian w Ustawie o ochronie zabytków, jednak jeszcze o jej komentarz postanowiłam poprosić przedstawiciela partii rządzącej. Ten po zapoznaniu się z treścią ustawy, odmówił komentarza.

 

Nie jestem i nie chcę być stroną w sprawie pomiędzy uchwalającymi, wykonującymi, a zmuszonymi do respektowania nowego przepisu, ale tak sobie myślę... Nasze społeczeństwo jest pełne szarych, zwyczajnych osób. Pań żyjących swoim zawodem, domem, dziećmi, zakupami oraz panów, którzy po powrocie z pracy i zjedzeniu obiadu, zajmują wygodne miejsce przed telewizorem, koniecznie ze szklanką bardziej lub mniej wyszukanego trunku. Mało wśród nas ludzi wybitnych, ciekawych świata. Mało jest osób z pasją i zainteresowaniami. Moim zdaniem poszukiwacze należą właśnie do tych, dzięki którym świat staje się bardziej kolorowy i dzięki którym mamy szanse na choćby ciekawe opowieści, poznawanie miejsc i znalezisk, historii.
Dlaczego im to ograniczać?

 

*Abolicja jest aktem prawnym, który polega na jednorazowym anulowaniu nakazu ścigania danego typu przestępstw, a w momencie, w którym postępowanie zostało już wszczęte – na jego umorzeniu. Do abolicji dochodzi przed osądzeniem, co odróżnia ją od podobnego merytorycznie pojęcia, jakim jest amnestia (do amnestii dochodzi już po osądzeniu, a tym samym po ustaleniu wysokości kary). W przypadku abolicji nie dochodzi do zmiany kwalifikacji danego czynu zabronionego – mimo jednorazowego anulowania potencjalnych kar osobom, które go popełniły, dany czyn zabroniony pozostaje nielegalny.

Należy podkreślić, że abolicja dotyczy nie jednej indywidualnej osoby (jest tak w przynależnym prezydentowi prawie łaski), ale całej grupy osób, które popełniły dane przestępstwo – abolicja jest więc aktem powszechnym i generalnym.

Przykładem abolicji jest abolicja samowoli budowlanej, która polega na niewszczynaniu postępowania w sprawie nielegalnie zbudowanych obiektów (w określonych latach). Taka abolicja miała miejsce w Polsce w 2007 r. i dotyczyła obiektów zbudowanych bez pozwolenia, które powstały od 1995 do 1998 r..)

Hanna Krugiełka
Autor: Hanna Krugiełka
Hanna Krugiełka - absolwentka Akademii Rolniczej w Poznaniu, kilkuletni pracownik jednostek państwowych związanych z rolnictwem. Entuzjastka rolnictwa ekologicznego, miłośniczka przyrody. Pasjonatka sztuki słowa i praktykująca ją w różnych dziedzinach..

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.   Wszystkie artykuły autora
Najnowsze artykuły autora: