zm skiba

kojs

CenyRolnicze
05 października 2022, Środa.
Kursy walut wg NBP: USD USD - 4.8380 EUR EUR - 4.8128 GBP GBP - 5.5269 DKK DKK - 0.6470
Archiwum


05.10.2022 14:12 DRÓB, cena tuszki hurt: 8,20-9,20 zł/kg, średnia: 8,69 zł/kg (na podstawie informacji z 10 ubojni)

04.10.2022 MATIF: pszenica GRU22: 349,75 (-0,36%), kukurydza LIS22: 339,75 (-0,07%), rzepak LIS22: 646,25 (+2,05%)

04.10.2022 SPRZEDAM 100 T PSZENICY KONS., transport firmowy, dolnośląskie, oławski, 55-216, tel.: 606 780 248

03.10.2022 SPRZEDAM 300 TUCZNIKÓW, 125-130 kg, 58%, wielkopolskie, ostrowski, 63-430, tel.: 604 101 831

03.10.2022 SPRZEDAM 130 T PSZENICY KONS., transport firmowy, wielkopolskie, wągrowiecki, 62-291, tel.: 504 637 371

03.10.2022 SPRZEDAM 40 T ŻYTA PASZ., transport firmowy, wielkopolskie, leszczyński, 64-150, tel.: 607 947 247

03.10.2022 SPRZEDAM 5 BYKÓW, mięsny, 700 kg, małopolskie, tatrzański, 34-425, tel.: 698 197 928

03.10.2022 SPRZEDAM BYKA, mięsny, 800 kg, dolnośląskie, milicki, 56-300, tel.: 535 289 547

03.10.2022 SPRZEDAM 30 BYKÓW, mięsny, 750 kg, wielkopolskie, turecki, 62-710, tel.: 782 540 383

02.10.2022 SPRZEDAM 300 T PSZENICY PASZ., transport firmowy, lubelskie, świdnicki, 21-050, tel.: 602 703 849

01.10.2022 SPRZEDAM 20 T PSZENICY PASZ., transport firmowy, lubelskie, parczewski, 21-211, tel.: 663 245 743

01.10.2022 SPRZEDAM 30 T PSZENŻYTA, transport firmowy, lubelskie, parczewski, 21-211, tel.: 663 245 743

Dodaj komunikat

agrifirm

kowalczyk

Rolnicy są bezradni i nie są winni temu, że w ich gospodarstwach przenoszony jest ASF

Redakcja

Sześć lat po pojawieniu się afrykańskiego pomoru świń u polskich dzików resort rolnictwa ogłosił odwrót choroby. Rolnicy i hodowcy przedstawiają zupełnie inny obraz sytuacji. Ich zdaniem ASF wciąż się szerzy, a służby państwowe i weterynaryjne nie radzą sobie z tym problemem. W efekcie rolnicy tracą majątki życia, a produkcja polskiej wieprzowiny staje się coraz bardziej ograniczona. Zdaniem ekspertów, Polsce grozi zapaść w eksporcie tego produktu.

 

10 lipca Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi umieściło na Twitterze post informujący o zmniejszeniu liczby ognisk ASF o ponad połowę zarówno w 2019 roku wobec 2018 roku, jak i od początku roku wobec analogicznego okresu w poprzednim. Wpis spowodował natychmiastową reakcję rolników, niezgadzających się z optymistyczną oceną resortu. Z danych Głównego Lekarza Weterynarii wynika, że w tym roku na terenie Polski odnotowano już 2811 (do 9 lipca) przypadków zachorowań u dzików, o 334 więcej niż w całym 2019 roku. Chorobą lub zagrożeniem nią objęta jest już połowa kraju, co gorsza wirus przedostał się do zachodniej części kraju i występuje już w kluczowym dla hodowli trzody chlewnej województwie wielkopolskim.

 

- ASF niestety się rozszerza. Ministerstwo Rolnictwa mówi, że sytuacja jest pod kontrolą, co nie do końca jest prawdą – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Tadeusz Wojciechowski, prezes zarządu Fundacji Polskie Forum Bezpieczeństwa Żywności. W ubiegłym tygodniu Główny Inspektorat Weterynarii potwierdził kolejne przypadki ASF, tym razem w województwie warmińsko-mazurskim. – Wirus jest już także w województwie wielkopolskim, a więc największym zagłębiu hodowli trzody chlewnej. Grozi nam to, że przestaniemy w ogóle być eksporterem hodowli trzody chlewnej – podkreśla Tadeusz Wojciechowski. Jego zdaniem dodatkowym problemem – niezależnym od ASF – jest to, że polskie hodowle zależne są od importowanego materiału genetycznego, bo 85 proc. warchlaków przyjeżdża do nas z Danii. To 9 mln sztuk rocznie.

 

W grudniu 2019 roku w Polsce stada trzody chlewnej, według Głównego Urzędu Statystycznego, liczyły 11,215 mln świń. Było to wprawdzie nieco więcej niż rok wcześniej (o 1,7 proc.) i o 4 proc. więcej niż pół roku wcześniej, ale liczba prosiąt do 20 kg spadła o 5,4 proc., a loch prośnych – o 2,1 proc. Choć liczbowo jest to nieco więcej niż w 2014 roku, to zmniejszyła się liczba stad.

 

Jak podkreśla ekspert, trzeba ponownie przyjrzeć się kwestii walki z ASF. – Brakuje spójności działań Lasów Państwowych, inspekcji weterynaryjnej i Ministerstwa Rolnictwa. Właściwie od 2014 roku, kiedy ASF dotarł do Polski, choroba ta coraz bardziej się rozszerza – mówi prezes Fundacji Polskie Forum Bezpieczeństwa Żywności. – Doskonale wiemy, że nie wszystko zależy od rolników. Są też służby, które powinny stać na straży bioasekuracji. Takim przykładem są lekarze weterynarii, którzy sami niestety nie przestrzegają procedur, często są nieprzeszkoleni w tym zakresie. Oni powinni być na pierwszej linii walk, tymczasem właściwie wszystko skupia się na rolnikach. Poza tym, jeśli prawdą jest, że muchy są wektorem przenoszenia ASF-u – a wszystko na to wskazuje, bo również badania duńskie o tym donoszą – to zwykła bioasekuracja w postaci mat nie załatwia problemu.

 

Zgodnie z przepisami rolnicy mogą uzyskać odszkodowanie w wypadku zrezygnowania z hodowli świń. Maksymalna kwota dotacji to 100 tys. zł w stadach liczących co najmniej 50 zwierząt lub 60 tys. zł w przypadku restrukturyzacji małych gospodarstw. Trzeba się zobowiązać, że przez pięć lat nie będzie się hodować trzody chlewnej. Innym rozwiązaniem jest rozpoczęcie pozarolniczej działalności gospodarczej, na co – w przypadku utworzenia miejsca pracy – można otrzymać 150 tys. zł plus 50 tys. zł za każde kolejne utworzone stanowisko. – Nie jest tak łatwo zlikwidować hodowlę trzody chlewnej, przestawić się na inny gatunek zwierząt. Poza tym jest mnóstwo dylematów, np. czy zdrowe świnie, które nie są dotknięte ASF-em, ale znalazły się w jej strefie, powinny być poddawane utylizacji. W takiej sytuacji właściwie dorobek życia rolnika jest niweczony, bo często nie dostaje on odszkodowania – mówi Tadeusz Wojciechowski. – Przede wszystkim nie powinno się utylizować zdrowych zwierząt. One mogą być przeznaczone do konsumpcji.

 

Jeżeli lekarz weterynarii nakaże wybicie co najmniej 30 proc. stada, rolnik może się też ubiegać o odszkodowanie w wysokości 80 proc. kosztów kwalifikowanych, maksymalnie do 300 tys. zł. – Rolnicy są bezradni i nie są winni temu, że w ich gospodarstwach przenoszony jest ASF – tłumaczy prezes Fundacji Polskie Forum Bezpieczeństwa Żywności. – Wydaje mi się, że powinna być inna pomoc dla rolników, inny poziom odszkodowań w przypadku utraty trzody chlewnej czy możliwości jej hodowli. Każda taka sytuacja powinna być bardzo mocno analizowana także z Państwowym Instytutem Weterynaryjnym w Puławach, który do tej pory nie zbadał, czy rzeczywiście muchy są wektorem przenoszenia ASF-u, bo to jest sprawa fundamentalna. Jeśli tak jest, to trzeba zupełnie inaczej się chronić przed tym wirusem.

 

Źródło: Newseria Biznes

Loading comments...
Wiadomość z kategorii:

POLECAMY


Copyright © CenyRolnicze 2021. All rights reserved | Polityka prywatności i plików cookies | Regulamin serwisu