Padła bioasekuracyjna twierdza w Lubuskiem. Presja wirusa ASF w środowisku była zbyt duża

Redakcja

W ubiegłym tygodniu wirus ASF dał znać o sobie w Niedoradzu w województwie lubuskim. Zakażona została duża ferma produkująca prosięta, która miała wprowadzone zasady bioasekuracji. Jednak w ostatnich tygodniach w sąsiedztwie fermy notowane były liczne przypadki ASF u dzików. Presja wirusa w środowisku była tak duża, że nawet dobrze zabezpieczona ferma nie była w stanie obronić się przez wniknięciem choroby do stada świń.

 

- Niestety potwierdziła się zasada mówiąca o tym, że wykorzystanie wyłącznie bioasekuracji do ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa ASF jest niewystarczające. Równolegle muszą być prowadzone działania zmierzające do zmniejszenia obecności wirusa w środowisku: (i) zbieranie padłych dzików oraz (ii) redukcja populacji dzików. Obecność ludzi w lasach, którzy nie zachowują się odpowiedzialnie zostawiając resztki pożywienia w miejscach dostępnych dla dzików pogarsza sytuację. Czasami jest to przyczyną przeniesienia wirusa w żywności na duże odległości – zauważa Aleksander Dargiewicz z Krajowego Związku Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej „Polpig”.

 

Jak stwierdza prezez Polpigu, Polska znalazła się w krzyżowym ataku wirusów CoVID-19 oraz ASFv. Pierwszy jest niebezpieczny dla ludzi, drugi nie jest groźny dla ludzi, ale powoduje spustoszenie w pogłowiu trzody chlewnej oraz populacji dzików. Oba wirusy w znacznym stopniu nadwyrężają gospodarkę i mają wpływ na budżety wielu państw. O ile eksperci dają nadzieję, że z pandemią CoVID-19 poradzimy sobie w ciągu kilku miesięcy, to z wirusem ASF zmagamy się już ponad sześć lat i nie widać wyraźnych sygnałów, aby sytuacja mogła ulec poprawie nawet w okresie długoterminowym.

 

- Uwaga mediów i opinii społecznej skupiona jest (i słusznie) na pandemii CoVID-19, gdyż dotyka ona ludzi i to w skali świata. Nie możemy jednak zapominać o wirusie ASF, gdyż problem ten nie został rozwiązany i możemy spodziewać się sezonowego wzrostu ognisk w okresie letnim – przewiduje Aleksander Dargiewicz.

 

Przypomnijmy, iż w piątek potwierdzono pierwsze ognisko ASF w hodowli świń na terenie Polski. Wirus zaatakował w lubuskim Niedoradzu, na dużej fermie gdzie utrzymywano ok. 20 tys. świń.

4 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 (12 głosów)