Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
30 marca 2020, Poniedziałek.
Kursy walut: USD USD - 4,0933 EUR EUR - 4,5395 GBP GBP - 5,0698 DKK DKK - 0,6081
Archiwum
30.03.2020 MATIF: pszenica kons. MAJ20 - 196,25 (+ 0,64%), kukurydza CZE20 - 167,75 (0,00%), rzepak MAJ20 - 360,75 (+ 1,19%) [euro/tona] +++ +++ +++ 30.03.2020 12:35 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 3,90 - 4,70 zł/kg, średnia: 4,24 zł/kg (na podstawie informacji z 14 ubojni) +++ +++ +++

Koło łowieckie, czy prywatny układ kilku biznesmenów?

Paweł Hetnał
Pixabay

Pan Jacek jest myśliwym z województwa podkarpackiego. W pewnym momencie uznał, iż czas przystąpić do koła łowieckiego, które swoim zasięgiem obejmuje jego miejsce zamieszkania, gdzie posiada hodowlę zwierząt oraz grunty orne i leśne. Okoliczni rolnicy zwracają się do niego o pomoc, ale ma związane ręce. Jego podanie o przyjęcie do pobliskiego koła zostało odrzucone z niejasnych przyczyn. - Myślę, że przyjmowanie ludzi mieszkających 150 kilometrów od łowiska czy myśliwych „zasłużonych”, polujących w kilku kołach jednocześnie, nie tylko nie służy łowiectwu, ale wręcz mu szkodzi. PZŁ powinien być dostępny, o ile ma być dobrem narodowym. Jeżeli polować ma tylko kilku bogatych ludzi, to nie jest to dobro narodowe, które chcemy wpisać na listę dziedzictwa kulturowego tylko prywatny układ kilku biznesmenów – uważa pan Jacek, który o interwencję w tej sprawie zwrócił się Polskiego Związku Łowieckiego. 

 

Kilka publikacji na temat odstrzału dzików i walki z wirusem ASF uruchomiło nasz redakcyjny telefon. Myśliwi dzwonią w różnych sprawach. Jedni narzekają na ministra rolnictwa, bo ten oskarża ich o bierność w walce z ASF, podczas gdy łowczy dotychczas nie mieli odpowiednich narzędzi prawnych do przeprowadzenia skutecznego odstrzału dzików. Inni zgłaszali brak kontenerów na padłe i odstrzelone dziki, które powinny zapewnić służby państwowe. Jeszcze inni palą się do odstrzału, ale poprzez wewnętrzne układy nie mają takiej możliwości. Tym razem do naszej redakcji zgłosił się czynny myśliwy, który ma problem z pozytywnym rozpatrzeniem wniosku o przyjęcie do koła łowieckiego, które mieście się na terenie jego miejsca zamieszkania.

 

Dziadek pana Jacka był jednym z założycieli koła łowieckiego w północno-zachodniej części obecnego woj. podkarpackiego. Jego ojciec jest czynnym myśliwym z czterdziestoletnim stażem, który pełnił funkcje między innymi sekretarza koła. Matka, jako długoletni dyrektor szkoły podstawowej, aktywnie współpracowała z zarządem lokalnego koła, do którego stara się dołączyć pan Jacek. Jego rodzina od dawna była i jest związana z tradycjami łowieckimi i ma zasługi w ich rozwijaniu. Pan Jacek stara się te tradycje kultywować. - Jako ojciec przekazuje je swoim dzieciom, a jako nauczyciel młodzieży, przy okazji jubileuszy czy okazjonalnych festynów, często reprezentuję myśliwych. Staram się kultywować tradycje związane z łowiectwem i w takich tradycjach wychowywać swoje dzieci, a także współczesną młodzież poprzez propagowanie tych wartości – przekonuje nasz rozmówca, który podobnych argumentów używał w podaniu o przyjęcie do koła łowieckiego, którego obszar oddziaływania obejmuje miejsce zamieszkania pana Jacka.

 

- Mieszkam wraz z rodziną na terenie obwodu, gdzie posiadam grunty orne oraz las. Jako myśliwy zamieszkały w obwodzie mógłbym przyczynić się do zmniejszenia szkód wyrządzanych przez dziki, a także pomóc w pracach gospodarczych. Posiadam ponad hektarową zagrodę, w której razem z moimi dziećmi hoduję daniele. Mam bardzo duże doświadczenie w układaniu psów do polowań na dziki. Posiadam trzy teriery niemieckie, w tym jednego rodowodowego. Przez ostatnie dwa lata miałem przyjemność polować na terenie koła łowieckiego jako gość oraz poznać myśliwych tego koła jako przyjaznych i życzliwych ludzi. Myślistwo jest moją pasją i chciałbym tę pasję rozwijać w miejscu zamieszkania – w ten sposób pan Jacek przekonywał zarząd koła. Dodał, iż posiada grunty leśne i orne na których również są wyrządzane szkody łowieckie, a miejscowi rolnicy najczęściej po pomoc przychodzą właśnie do niego, z racji bliskiej odległości i dostępności.

 

Naszemu rozmówcy początkowo proponowano przyjęcie do koła, które go gościło na swoich polowaniach. Pan Jacek początkowo nie był zainteresowany, ale z czasem uznał, że polowanie w miejscu zamieszkania nie tylko będzie łatwiejsze, ale nawet efektywniejsze, zwłaszcza w czasach zagrożenia ASF. - Jako miejscowy myśliwy mógłbym efektywnie chronić uprawy rolnicze, zadbać o poprawne stosunki z miejscowymi rolnikami, szacować szkody i działać dla mojego koła - podkreśla pan Jacek. Dosyć niespodziewanie jego wniosek spotkał się z odmową. - Po złożeniu podania, zarząd koła przestał się ze mną kontaktować, zarówno prezes jak i łowczy koła nie odbierają telefonu, a pocztą pantoflową dowiedziałem się „że nie mam szans, gdyż koło nie miało by ze mnie pożytku”. O jaki pożytek chodzi, jeżeli zobowiązuje się do zapłaty wszystkich kosztów przewidzianych prawem? - pyta nasz rozmówca.

 

Polski Związek Łowiecki otworzył się nakazując pierwszeństwo przyjmowania miejscowych myśliwych bezpośrednio związanych z regionem i rolnikami, myśliwych którzy znając teren skutecznie pomogą nie tylko chronić przyrodę, ale także uprawy i ludzi poprzez walkę z ASF. - Myślę, że przyjmowanie ludzi mieszkających 150 kilometrów od łowiska czy myśliwych „zasłużonych” polujących w kilku kołach jednocześnie, nie tylko nie służy łowiectwu, ale wręcz mu szkodzi. PZŁ powinien być dostępny, o ile ma być dobrem narodowym. Jeżeli polować ma tylko kilku bogatych ludzi, to nie jest to dobro narodowe, które chcemy wpisać na listę dziedzictwa kulturowego, tylko prywatny układ kilku biznesmenów – napisał pan Jacek do Polskiego Związku Łowieckiego oraz ministra rolnictwa. Dodał, iż pozostawienie jego listu bez pomocy i opieki będzie świadczyło o konieczności szukania nowej alternatywy dla PZŁ, opartej na przejrzystych i jasnych przepisach, w których organy najwyższe będą w stanie kontrolować podległe im jednostki pod względem merytorycznym i prawnym.

Paweł Hetnał
Autor: Paweł Hetnał
Paweł Hetnał – absolwent Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Wieloletni dziennikarz portali i gazet lokalnych z terenu Podbeskidzia.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora:

5 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 (1 głos)

Może zainteresuje Cię również:

Czy szacowanie szkód łowieckich będzie możliwe?

Lubuska Izba Rolnicza zwróciła się do wojewody lubuskiego z

Walka z koronawirusem spycha na boczny tor problem

Polowania zostały wstrzymane, a myśliwi zastanawiają się czy

Myśliwi w Bawarii zastrzelili rekordową liczbę dzi

Bawarska minister rolnictwa, Michaela Kaniber, zarządziła no