Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
12 sierpnia 2020, Środa.
Kursy walut: USD USD - 3,7558 EUR EUR - 4,4123 GBP GBP - 4,9028 DKK DKK - 0,5925
Archiwum
12.08.2020 MATIF: pszenica kons. WRZ20 - 177,50 (- 0,14%), kukurydza LIS20 - 163,75 (+ 0,15%), rzepak LIS20 - 376,50 (+ 0,80%) [euro/tona] +++ +++ +++ 12.08.2020 14:20 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 4,00 - 5,40 zł/kg, średnia: 4,60 zł/kg (na podstawie informacji z 14 ubojni) +++

Czy Niemcy ukrywają ASF przed światem?

Martyna Frątczak

Odkryte niedawno przypadki choroby u dzików w województwie lubuskim, niedaleko granicy z Niemcami wzbudziły wiele podejrzeń. Według jednej z teorii zakażone zwierzęta pochodziły z terytorium naszego zachodniego sąsiada. Czy Niemcy rzeczywiście mogą ukrywać przypadki choroby? Historia pokazuje, że uczciwość i skrupulatnie poszukiwanie ASF nie zawsze się opłacają.

 

Zaledwie 85 km od Niemiec

4 listopada niedaleko Tarnowa Jezierskiego w województwie lubuskim znaleziono zwłoki dzika zabitego w wypadku drogowym. Zwierzę zakażone było afrykańskim pomorem świń. Wkrótce odkryto przypadek choroby u kolejnego padłego dzika, odkrytego około 6 km od pierwszego.

Przypadki te były ogromnym zaskoczeniem, ponieważ znaleziono je aż 300 km od znanych ognisk ASF na wschodzie Polski. Znajdowały się również jedynie 85 km od granicy z Niemcami.

Początkowo uważano, że to izolowane przypadki. Dalsze poszukiwania na obszarze doprowadziły jednak do znalezienia 20 kolejnych padłych zwierząt, u których potwierdzono zakażenie wirusem ASF.

Może to oznaczać, że choroba jest obecna na obszarze już od jakiegoś czasu. A dla dzików i wirusa granice państwowe nie istnieją.

Zawleczony przez człowieka?

Wirus rozprzestrzenia się na zajętych obszarach w stałym, przewidywalnym i dość wolnym tempie.

Odkrycie ASF w lubuskim wytłumaczyć więc można dwoma scenariuszami: choroba została tam zawleczona przez człowieka lub występuje na obszarze Niemiec i stamtąd dotarła do naszych zachodnich granic.

Pierwszy z nich jest oczywiście bardzo prawdopodobny. Wystarczy podać przykład Belgii, do której wirus dotarł z Europy Wschodniej „przeskakując” obszar około 1000 km. Został do niej zawleczony prawdopodobnie wraz z odpadkami żywności pozostawionymi przez kierowców ciężarówek, turystów lub pracowników sezonowych.

Biorąc jednak pod uwagę to, jak wiele mają do stracenia Niemcy, drugi z nich również jest możliwy.

ASF u dzików zamyka rynki eksportowe

Na przykładzie Belgii łatwo zrozumieć jak nieopłacalna jest dla kraju oficjalna walka z wirusem. Jak dotąd na jej terytorium nie wykryto dotychczas ani jednego ogniska choroby u świń domowych.

Intensywnie walczy z ASF w populacji dzików i mimo pojawiających się co jakiś czas nowych przypadków, dość skuteczenie ograniczając jego rozprzestrzenianie. Wirus jak dotąd pojawiał się wyłącznie u dzików na jej południu.

Według OIE (Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt) Belgia utraciła jednak oficjalny status państwa wolnego od ASF. Z tego powodu z całego swojego obszaru nie może eksportować wieprzowiny na rynek azjatycki, na czym straciła i nadal traci miliony euro.

Granice, które istnieją tylko na mapie

Przez obawy dotyczące ograniczeń eksportu w czasie walki z ASF nie brakuje zagrań czysto politycznych. Przykładem jest wyznaczanie stref występowania choroby, które nie przekraczają granic państwowych. 

Wirus w Belgii zajął region Walloni na południu kraju, graniczący z Francją. Zgodnie z zasadami przyjętymi przez Komisję Europejską objęto go trzema strefami: obszarem zagrożenia, obszarem objętym ograniczeniami oraz obszarem ochronnym.

Wszystkie wyznaczone strefy kończą się na granicy z Francją i nie nachodzą na jej terytorium, chociaż de facto powinny się tam znajdować. Dla wirusa nie występuje tam jakakolwiek granica, i wiedzą o tym oba państwa, które wspólnie podjęły działania eliminujące rozprzestrzenianie choroby.

Gdyby Francja została oficjalnie objęta wyznaczonymi strefami, nawet na niewielkim obszarze przy granicy z Belgią, zostałaby automatycznie uznana przez OIE za kraj objęty chorobą, a wiele rynków eksportowych zostałoby przed nią zamkniętych.

Przed takim losem uchronić mogłoby jedynie uznanie regionalizacji przez państwa trzecie. Z ostatnich wiadomości wynika, że Francja jest blisko porozumienia się z Chinami w tej kwestii. Jeśli ustalenia się powiodą, w przypadku gdy ASF oficjalnie wystąpi na terenie Francji, strona chińska nadal będzie kupować wieprzowinę ze stref wolnych od choroby.

Zakażenie bakteryjne?

Rozmowy z Chinami na temat uznania regionalizacji prowadziły wcześniej Niemcy, nie zakończyły się one jednak porozumieniem. Oznacza to, że eksportowi z Niemiec poza UE zagrozić może już jeden dzik oficjalnie zakażony wirusem.

Niemcy w zeszłym roku wyprodukowały 5,4 mln ton wieprzowiny, co stanowi 22% produkcji z obszaru UE. Dla porównania Polska wyprodukowała 2,1 mln ton mięsa wieprzowego. Kraj ma bardzo dużo do stracenia.

Nic dziwnego zatem, że świat podejrzliwie patrzy na przypadek dzików padłych na infekcje bakteryjne. 2 listopada na obszarze położonym na zachodzie Niemiec znaleziono 5 padłych dzików. Odkrycie spowodowało panikę wśród niemieckich rolników, natychmiast podejrzewano bowiem wystąpienie w kraju ASF.

Urząd Kontroli Chemicznej i Weterynaryjnej (CVUA) Westfalii w Arnsberg w podał jednak do informacji, że wyniki badań laboratoryjnych wykluczyły obecność wirusa ASF i CSF (klasycznego pomoru świń). U zwierząt stwiedzono podobno zakażenia bakteryjnie, które objawiły się m.in. zapaleniem płuc.

Co jest najlepszą strategią dla państwa?

Z punktu widzienia Wspólnoty Europejskiej i reszty świata najbardziej korzystne jest uczciwe informowanie przez wszystkie państwa o każdym odkrytym przypadku i ognisku wirusa ASF. Tylko w taki sposób da się ograniczać jego rozprzestrzenianie i mieć pewność, że wszystkie zagrożone nim państwa zdążą podjąć odpowiednie środki ochronne.

Nie jest to jednak najlepsze podejście z punktu widzenia interesu konkretnego państwa. Najlepszym przykładem może być tutaj historia z Danii.

Należy podkreślić, że Dania od samego początku była przejrzysta w swoich działaniach, otwarcie i szczegółowo informując o wszystkich swoich decyzjach. Niczego nie zataiła, gdy postanowiła zrezygnować z badania w kierunku ASF dziesięciu padłych dzików znalezionych na brzegu wyspy Ærø.

Duńczycy natychmiast po znalezieniu zwierząt odpowiednio zadbali o zwłoki, utylizując je w spalarni.

Ale nie pobrali od nich żadnych próbek do badań w kierunku ASF. Gdyby zwierzęta okazały się zakażone i państwo zgłosiłoby tą informację do OIE, straciłoby status wolnego od choroby.

Nawet w przypadku zupełnie losowego przypadku znalezienia się patogenu na jej brzegu, Dania nie mogłaby obronić twierdzenia, że na jej obszarze nie występuje choroba. A konsekwencje odczułby przemysł trzody chlewnej w całym kraju. Podejście przyjęte przez Danię spotkało się z aplauzem rolników.

Czy Dania miała rację?

Znalezione na brzegu dziki były prawdopodobnie stadem, które płynęło na wyspę wzdłuż Morza Bałtyckiego w poszukiwaniu pożywienia i zostało złapane przez prąd, wyprowadzone na pełne morze i utopione.

Dr Stig Mellergaard, główny doradca w duńskim Ministerstwie Środowiska i Żywności, wyjaśnił duńską strategię: „Badamy wszystkie padłe i zastrzelone dziki z Danii (tam, gdzie znamy ich pochodzenie), aby udokumentować, że Dania jest wolna od ASF. Badanie zwierząt niewiadomego pochodzenia ma jedynie znaczenie akademickie i jeśli wynik takiego testu, niespodziewanie, byłby pozytywny dla ASF, Dania musiałaby zgłosić to do OIE i zostałoby to uznane za przypadek duński. Bardzo trudno będzie wytłumaczyć światu, że w gruncie rzeczy nie jest to przypadek duński, ale odzwierciedla problem innego kraju ”.

Dodał również, że „populacja dzików w Danii, która obecnie liczy 30–40 zwierząt, koncentruje się w południowej Jutlandii w pobliżu granicy duńsko-niemieckiej. Jest więc mało prawdopodobne, aby te utopione zwierzęta były duńskie.” 

Póki co wydaje się, że Dania miała rację podejmując decyję o rezygnacji z badań dzików. W duńskiej populacji świń nie odkryto dotychczas żadnych problemów zdrowotnych wskazujących na ASF. Bardzo dobrze jednak, że państwo uczciwie poinformowało o wszystkich swoich decyzjach.

Przy braku jakichkolwiek dowodów można jedynie gdybać, czy wirus ASF występuje już na obszarze Niemiec, czy jeszcze nie. Według wielu ekspertów pewnikiem jest jednak to, że choroba prędzej czy później obejmie również ich obszar i stanie się tam oficjalnym problemem.

 

Źródła:

Pig Progress

finanse.wp.pl

Martyna Frątczak
Autor: Martyna Frątczak
Martyna Frątczak, studentka Weterynarii, zainteresowana szeregiem zagadnień związanych z medycyną zwierząt, ekologią i epidemiologią. Pasjonatka literatury pięknej i popularnonaukowej. W przyszłości chciałaby połączyć pracę lekarza weterynarii z prowadzeniem badań naukowych.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Najnowsze artykuły autora:

4.875 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 (4 głosów)

Może zainteresuje Cię również:

ASF: Już teraz jest więcej ognisk wirusa niż w cał

Na mapie ognisk i przypadków ASF prowadzonej przez Główny In

Jak to jest z przemieszczaniem prosiąt z obszaru z

Wielu hodowców ma wątpliwości co do przepisów regulujących p

Pięć nowych ognisk ASF. W tym roku jest ich już 47

Główny Lekarz Weterynarii poinformował dzisiaj o wyznaczeniu