Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
21 sierpnia 2019, Środa.
Kursy walut: USD USD - 3,9210 EUR EUR - 4,3513 GBP GBP - 4,7623 DKK DKK - 0,5836
Archiwum
21.08.2019 12:48 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 5,40- 6,00 zł/kg, średnia: 5,74 zł/kg (na podstawie informacji z 17 ubojni) +++ +++ +++ 20.08.2019 MATIF: pszenica kons. WRZ19 - 165,50 (- 0,15%), kukurydza LIS19 - 165,50 (+ 0,15%), rzepak LIS19 - 380,75 (+ 0,59%) [euro/tona] +++ +++ +++

Pusta Planeta: gdzie się podziali wszyscy ludzie?

prof. Piotr Tryjanowski

Od półwiecza w wielu, zwłaszcza tych najbardziej popularnych, mediach, słyszymy jeden, jasny przekaz – Ziemia ginie pod naporem mas ludzkich. Przedstawicieli Homo sapiens jest za dużo. Gatunek ten niebezpiecznie zmienia Niebieską Planetę i zmierza w kierunku samozagłady. Z drugiej strony, powoli przebija się demograficzna i ekonomiczna troska o losy poszczególnych społeczeństw. Na oceanie wzrostu pojawiają się pęknięcia, a przykładowi Japonii demografowie przyglądają się z wielu stron. Okazuje się, że to powtarzalny wzorzec. Dzieci wszędzie jest coraz mniej, programy pomocowe sprawdzają się w sposób co najwyżej umiarkowany – znaczy zatrzymują negatywne trendy, ale to za mało, by miał kto płacić na przyszłe emerytury i zaawansowane programy medyczne.

 

A jeśli ludzi jest za dużo to może gdzieś tam, w dalekiej Afryce i Azji. Czy tę wizję nakręcaną przez pesymistów widzących głód, walkę o zasoby i niszczenie planety, można pogodzić z tym co widać za oknem (albo w rocznikach statystycznych)? Pustymi placami zabaw i emerytami stanowiącymi obciążenie systemu opieki zdrowotnej? Która wizja jest prawdziwa? Starzejącej się Europy, czy może młodej Afryki? Przecież okręt jest jeden, nazywa się Ziemia. Spójrzmy zatem, jak wygląda jego przyszłość w oceanie Wszechświata. Dokonajmy tego w skali czasowej, której najbardziej boją się futuryści – czyli takiej, która zostanie zweryfikowana za 20-30 lat. Co innego mówić o tym co będzie za wiek. Można pleść dowolne farmazony – i tak nie będzie nikogo, kto zweryfikuje ich poprawność. Jak mawiał J.M. Keynes - wszak długoterminowo to wszyscy będziemy martwi. Czyli zabraknie rzetelnej weryfikacji i wyciągnięcia wniosków. Trzydzieści lat prognozy zmienia jednak diametralnie postać rzeczy. Wtedy przyszłe wnuki dzisiejszej populacji ludzkiej rozpoczną dorosłe życie, zakładanie rodzin i prokreację? Tak możemy domniemywać, bowiem sielankowy obraz rodzin upada na naszych oczach. Być może nowe pokolenie zupełnie nie będzie chciało mieć dzieci, wnuków zatem nie będzie. A to oznacza, że w konsekwencji ludzka populacja, systematycznie zacznie się kurczyć. Stwarza to zupełnie inne problemy, w porównaniu do tych, z którymi byliśmy oswajani od dziecka.

 

Doszliśmy do niego dzięki presji społecznej, politycznej, de facto o charakterze quasi-religijnym – polityki jednego dziecka, wszystko po to by uciec od smutnej wizji wyłożonej przez Thomasa Malthusa w klasycznym tekście An Essay on the Principle of Population. W nowszych czasach teoria maltuzjańska nabyła nieco świeżości i naukowego lukru dzięki wpływowej książce Paula i Anny Ehrlich The Population Bomb. W zasadzie ci amerykańscy autorzy rozpoznają człowieka jako gatunek stwarzający zagrożenie dla życia na Ziemi. Według nich ludzi jest za dużo i wszelkimi sposobami należy powstrzymać hekatombę. Populacja rośnie i rośnie, niby potwierdzając przypuszczenia Ehrlichów. Do czasu, wszystko ma swój koniec, nawet dobrobyt i wzrost. Łatwo powiedzieć, choć nie w środowisku ludzi przekonanych o własnej racji i przyzwyczajonych do przegęszczonego obrazu świata. Jednak w pewnym momencie faktów jest tak wiele i to napływających z tak różnych miejsc, że trzeba coś z nimi zrobić. Wszak od wielkości populacji zależy nie tylko siła militarna, ale ekonomiczna państwa. Zwłaszcza zaś od struktury demograficznej: stosunku płci i wyglądu piramidy wiekowej.

 

Nowe dane zebrali i podsumowali dwaj Kanadyjczycy - demograf Darrell Bricker i dziennikarz John Ibbitson, wspólnie publikując książkę pod bardzo wymownym tytułem Empty Planet: The Shock of Global Population Decline (pol. Pusta planeta: szok globalnego zmniejszenia liczebności populacji). Ciężko w to uwierzyć spacerując po przegęszczonych miastach Chin, Indii, Ameryki Południowej czy szczególnie Afryki. Jedyne co przychodzi do głowy to bród, smród i ubóstwo. Ale i to się bardzo szybko zmienia. Wraz z postępem edukacyjnym przychodzi postęp gospodarczy i zmiana modelu rodziny. Wraz z energią elektryczną pojawia się Internet, programy telewizyjne i promocja tzw. zachodniego, ściśle amerykańskiego, stylu życia. Pop-corn, coca-cola, dziwne sporty, luz, blues. Koniec jest jeden – ludzie przestają chcieć mieć dzieci, a co najmniej więcej niż dwoje na rodzinę. To nie zapewnia nawet prostego odtwarzania istniejącej wielkości populacji. Konsekwencje zatem będą najpewniej takie: jeszcze około 30 lat populacja w skali globalnej będzie przyrastała, a później jej liczebność zacznie sukcesywnie spadać. Z wszystkimi problemami z tym związanymi – medycznymi, społecznymi i ekonomicznymi. Smutne wizje z Empty Planet nie ustępują tym z Population Bomb, są tylko awersem i rewersem tej samej monety. Moim zdaniem to nie droga rozwiązania problemów. Zwłaszcza, że proponowane rozwiązania są bardzo lokalne, z nutką złośliwości napiszę, bardzo kanadyjskie, czyli zaprośmy nieco wykształconych imigrantów i my sobie jeszcze chwilę jakoś poradzimy. I jeszcze pouczymy innych.

 

Niestety w Empty Planet zupełnie zabrakło spojrzenia na przyrodę i rolnictwo. Intensywne rolnictwo to często dla środowiska dramat, zaś takie oparte o stare, tradycyjne, niedotowane wzorce, jest kluczem dla wielu układów przyrodniczych. Na wypasanych halach, sawannie, świetlistych dąbrowach – widać jak ważnym ekosystemowo gatunkiem jest Homo sapiens? Co będzie, gdy go zabraknie? Mit przegęszczenia populacji ludzkiej właśnie umiera na naszych oczach. Zdążył jednak wpłynąć na politykę wielu państw i organizacji międzynarodowych. Mit, niczym ranione zwierzę, najbardziej fika i rzuca się przyciśnięty do muru. Wydobywa z siebie ostatnie tchnienia. Wszystko, tylko nie zimną, sensowną refleksję. Szkoda. A książkę warto książkę Brickera i Ibbitson zdecydowanie warto przeczytać. Choć ukazała się zaledwie miesiąc temu, było o niej głośno w wielu mediach. Niestety nie w Polsce. Cóż, życie na peryferiach ma wady i zalety.

 

okladka empty planet ceny rolnicze pl

 

Darrell Bricker & John Ibbitson “Empty Planet: The Shock of Global Population Decline.” Crown, New York, ss. 304

prof. Piotr Tryjanowski
Autor: prof. Piotr Tryjanowski
Dyrektor Instytutu Zoologii w Poznaniu; zajmuje się funkcjonowanie krajobrazu rolniczego. Bada przede wszystkim ptaki, płazy i ssaki. Szczególnie zainteresowany interakcjami zwierząt dzikich i udomowionych. Miłośnik tradycyjnego pasterstwa, owiec, serów i win Środkowej Europy.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.   Wszystkie artykuły autora
Najnowsze artykuły autora: