Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
01 grudnia 2020, Wtorek.
Kursy walut: USD USD - 3.7367 EUR EUR - 4.4769 GBP GBP - 4.9904 DKK DKK - 0.6015
Archiwum
01.12.2020 MATIF: pszenica kons. GRU20 - 209,50 (- 0,36%), kukurydza STY21 - 189,75 (- 1,94%), rzepak LUT21 - 404,25 (- 1,10%) [euro/tona] +++ +++ +++ 30.11.2020 13:03 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 3,20 - 4,00 zł/kg, średnia: 3,53 zł/kg (na podstawie informacji z 13 ubojni) +++ +++ +++ +++ +++ +++

Wyprowadzić się na wieś – marzenia w starciu z rzeczywistością

Jakby tak wyprowadzić się na wieś. Mieć choćby malutki domek w spokojnej okolicy. Piękny ogród, czyste powietrze i przede wszystkim spokój z dala od miejskiego zgiełku - myśli wielu. - Warto zapłacić za to codziennymi dojazdami do pracy i życiem z samochodami dla wszystkich członków rodziny. Do tego przecież taniej wyremontować czy wybudować dom za miastem niż kupić mieszkanie w centrum. I tak to masowo mieszkańcy dużych aglomeracji szukają ukojenia i życiowej sielanki na „wsi spokojnej, wsi wesołej”. Spełniają swoje marzenia, które skonfrontowane z rzeczywistością szybko legną w gruzach. A dlaczego?

 

ZAPACH WSI


Mieszkańcy są przyzwyczajeni do wszelkich panujących tam warunków. Sprawy oczywiste w żaden sposób nie zaskakują i nie dziwią. Obornik ma swój zapach, i szambo, i chlewnia. Co innego z „miastowymi”, którzy wydają się być nim zaskoczeni, a nawet często nie przyjmują wiejskiej rzeczywistości, a ci bardziej zadziorni próbują jej się przeciwstawić i z nią walczyć. Przecież zmieniać niezależną, nierozerwalną wręcz specyfikę wsi to tak jakby chcieć zmienić kolejność pór roku.

 

Jest jeszcze jedna grupa przyjezdnych, którzy, może z przekonania, a może kierując się tzw. lansem, spędzają urlopy i inne dni wolne od pracy w agroturystykach. Ci są świadomi, że oprócz kur dających jajka, są też koguty, które czasem pieją i że zwierzęta gospodarskie, podobnież jak pozostali przedstawiciele gromady ssaków, a nawet i całego królestwa zwierząt, prowadzą proces metabolizmu, a co za tym idzie i wydalania, którego skutki do przyjemnych zapachów nie należą, co możemy stwierdzić na własnym przykładzie lub choćby po odświeżaczach powietrza, stojących w toaletach (gdyby ssak-człowiek na własny zapach nie zwrócił uwagi).

 

Wracając do marzeń i rzeczywistości. Często zdarza się tak, że kupując ten wymarzony, biały domek, czy go budując, w pośpiechu, amoku, chęci jak najszybszego zamieszkania, może jeszcze życiu w iluzji czy kierunkach wiatru w odwrotną stronę niż posiadłość, ten zapach wsi jakoś zostaje niezauważony w pierwszym okresie. Dopiero już po urządzeniu wyidealizowanej nieruchomości i często pierwszej nocy, przychodzi przywrócenie zmysłu powonienia i wielkie rozczarowanie. - Co to za smród? - zastanawiają się nowobogaccy. Jakiś czas trwa nieświadomość. Oglądanie butów od spodu, czy przypadkiem przyczyną uciążliwej woni nie jest starcie z pozostałością po spacerze z psem i nadzieja, że może kolejny raz zepsuło się jakieś jedzenie. Później następuje prawdziwy dramat związany z przyjęciem wiadomości, że niestety mamy do czynienia z zapachem wsi. Prawdziwym, trwałym, niedającym się zlikwidować. Nie pomagają patyczki zapachowe, dezodoranty, perfumy i wszystkie inne tego typu wynalazki. Koniec. Zapach jest i już.

 

Rolnicy są świadomi, że zapach wsi jest, delikatnie mówiąc, niekomfortowy dla miastowych. Jeden z farmerów wręcz próbuje go użyć jako środka obronnego. Kilka dni temu media opisywały zdesperowanego rolnika, któremu nagle cofnięto zgody na postawienie chlewni. Według niego przyczyną jest plan budowy w okolicy osiedla domów jednorodzinnych. Zdesperowany rolnik mówi: „Wykurzę miastowych smrodem” i na swoim terenie zawiesił baner z napisem: „Tu powstanie chlewnia. Tu wylewam gnojowicę - nawóz naturalny”. 

 

OWADY I INNE ZWIERZĘTA

 

Zdjęcia wnętrz domów, pokazywane przez pośredników nieruchomości i zamieszczone na portalach sprzedażowych, nigdy nie pokazują much. Komarów, os i innego robactwa zresztą też nie. Przecież jak wyglądałoby zdjęcie pięknie urządzonego domu z muchami? Może po prostu realnie. Jednak wszelkie owady żyjące poza granicami miasta zdają się być dla większości jego mieszkańców pewną tajemnicą. Naoczne czy nauszne stwierdzenie obecności w wymarzonym domu much czy innych insektów to dla właściciela, który wyprowadzając się na wieś spełnił swoje marzenie życia, prawdziwy dramat i powód do nieprzespanych nocy.

 

Muchy to jedna z przyczyn wyrywania sobie włosów z głowy przez miejsko-wiejskich. Sprawa os to osobny rozdział. Drzewa owocowe, ogródek, to dalsza część marzeń mieszkańców miasta. W momencie ich spełnienia to kolejny przyczynek rozczarowań. Osy. Tak. Owoce i osy. Marzenia nie zawierały rozdziału o starciu z pasiastymi owadami. To, że można przypadkiem połknąć osę utopioną w pitym w ogrodzie soku, wykracza poza granice percepcji i koszmarów nocnych. Podobnie jak to, że osy i pszczoły mają żądła i nie tylko żądlą, ale i kąszą. Kolejne rozczarowanie przechodzi w wielki dramat związany z uczuleniami na użądlenia, a wiadomo, „miastowi’ są uczuleni prawie na wszystko.

 

Kolejne rozczarowanie to istnienie reszty owadów, takich jak np. komary, ćmy, pająki oraz tak odrażające gąsienice. Po prostu obrzydliwość! I właściwie wszelkie owady powinny mieć zakaz wstępu na nieruchomość „byłego mieszczucha”.

 

ZAKUPY

 

Zakupy to dla „miejskich emigrantów” kolejne pasmo rozczarowań i brutalnego starcia marzeń z rzeczywistością. Wiadomo, nic tak nie relaksuje jak pielgrzymka po sklepach po pracy. Nie ma lepszej rekompensaty za korporacyjne stresy jak kolejna nowa bluzka czy torebka. Galerie handlowe na najlepsze miejsce spacerów i spotkań towarzyskich. Już  w pierwszych tygodniach mieszkania za miastem, urodzonym i wieloletnim „mieszczuchom” zaczyna ich brakować. Do tego w biurze istnieje niepisany obowiązek pojawiania się w pracy w odzieży z najnowszych kolekcji renomowanych marek. Jak to przeskoczyć? Owszem, można udać się do najbliższej większej aglomeracji, bo galerie wyrastają jak grzyby po deszczu już i w mniejszych miejscowościach, ale co z tego, jeżeli nie ma w nich marek ulubionych przez pracowników korpo czy innych współczesnych, dziwacznych firm. Przecież droga do sklepów, w których kiedyś robiło się ukochane odstreso-zakupy, to często godzina jazdy samochodem w jedną stronę. Czyli licząc dojazd tam i z powrotem, to dwie godziny mniej pobytu w zakupowym raju. To wielki ból i utrudnienie uprawiania ulubionej aktywności. Wielkie, kolejne rozczarowanie.

 

A co z zakupami spożywczymi? Czy w każde miejsce można zamówić przez Internet zakupy na cały tydzień przywiezione z ulubionego marketu? Albo nagle powstaje problem wynikający z zapomnienia kupienia po pracy jednego produktu przy większych zakupach. Kiedy przy robieniu kolacji „mieszczuch” stwierdza, że zabrakło masła, w swoim poprzednim życiu w bloku, zjechałby windą i kupił w sklepiku w tym samym budynku, ewentualnie oddalonym o dwadzieścia, najdalej sto metrów. Miał jeszcze możliwość telefonu do ulubionego radia-taxi i zamówienia zakupu przez taksówkarza. Teraz co? Doświadcza bezradności, poplątanej ze złością. Musi uruchomić swój kredytowy, terenowy samochód, który nabył z okazji przeprowadzki i pojechać po masełko. Przecież nawet trzystumetrowego spaceru nie weźmie pod uwagę. Nie dosyć, że stał w korkach żeby po pracy wyjechać z miasta  i droga do domu marzeń zajęła mu półtorej godziny, a nie jak zwykle godzinę, to znów zmuszony jest iść do znienawidzonego już samochodu, który jeszcze niedawno, tak jak dom za miastem, był wielkim marzeniem, nawet celem życia.

 

CHWASTY

 

Chwasty to kolejne zaskoczenie dla nowych, napływowych mieszkańców wsi. Latami oglądane katalogi z pięknymi roślinami ogrodowymi nie uwzględniały istnienia rosnących wśród nich, niepożądanych gatunków. To, że chwasty zdają się rosnąć szybciej niż wyszukane przydomowe rośliny dodające uroku domowi to kolejna odkrycio-porażka.

 

Projektanci ogrodu i ekipy zajmujące się aranżacją terenu zdają się być spiskowcami. Jak mogli zataić tak ważną informację?! Pobyt w kolorowym ogrodzie marzeń, niewymagającym żadnej pracy, a cieszącym oko, miał być przedsionkiem raju i utożsamieniem z pokazywanymi w kolorowych gazetach celebrytami, przechadzającymi się każdego ranka wśród ogrodowego kwiecia i czasem przynoszącymi do nieskazitelnie czystych i wyjątkowo przestronnych domów naręcza świeżych, barwnych bukietów.

 

Spotkanie na przykład z przytulią czepną często powoduje wręcz atak paniki u byłego mieszkańca miasta. Takie zdarzenia mają miejsce w przypadku niespodziewanego przyczepienia się tej subtelnej roślinki do spodni. Uznawane jest to za atak bliżej nieokreślonego obiektu i wywołuje z początku przyspieszoną akcję serca, a po zdiagnozowaniu obiektu i pozostałości na ubraniu falę trosk i obaw o własne zdrowie i markową odzież.

 

Tak, istnienie chwastów to kolejne rozczarowanie.

 

HAŁAS

 

Czy na wsi można by się spodziewać obecności zwierząt? Szczególnie tych tak dokuczliwych jak szczekające psy czy piejące koguty. Odkrycie ich głosów, szczególnie wczesnym rankiem, to kolejne starcie marzeń ludzi wychowanych w mieście z rzeczywistością. Niby takie zwierzęta jak psy są wszędzie, ale może nie szczekają tak samo? Może nie? W blokowiskach lokatorzy ze szczekającymi psami są piętnowani przez lokalną społeczność. Często tak skutecznie, ze są zmuszeni pozbyć się czworonoga. Psy na wsi mają przeważnie inną funkcję niż te miejskie, leżące na kanapie i właśnie za jej spełnianie dostają przysłowiowe jedzenie.

 

Innym, nieznanym napływowym mieszkańcom wsi źródłem hałasu są pracujące maszyny rolnicze. Przecież żniwa, omłoty i inne zwykłe prace związane z agronomią są nieodłącznym elementem życia na wsi. Pośrednicy nieruchomości, developerzy również często zatajają przed klientami tą upiorną niedogodność jaką są pobliskie pola czy gospodarstwa, gdzie ciężka praca rolników od dawna odbywa się przy pomocy urządzeń mechanicznych. Dźwięki związane z ich działaniem są często przyczyną frustracji i buntu „mieszczuchów”.

 

 

PYŁ, KURZ

 

Pył i kurz to również zjawiska, które trudno przewidzieć wprowadzając się do domu marzeń. Zazwyczaj tragedia nie polega tylko na częstszej konieczności korzystania z myjni samochodowej, ale odkurzania całej powierzchni domu, szczególnie gdy jest on umieszczony w pobliżu pola, na którym czasem trwają takie prace jak na przykład żniwa.

 

Obawa przed zakurzeniem czy zapyleniem drogich, designerskich mebli często graniczy z atakami paniki.

 

Wiejski pył i kurz to zdecydowanie destrukcja marzeń.

 

EDUKACJA

 

Ludziom całe życie mieszkającym w dużym mieście nawet przez myśl nie przejdzie, że ich dzieci mogłyby nie chodzić do renomowanych czy prywatnych szkół. Oczywistym jest wysyłanie pociech na wszystkie możliwe zajęcia i korepetycje. Zorganizowanie szkoły językowej pod nowo wybudowanym domem może stanowić pewien problem. Podobną sytuację spotykamy w przypadku wielkiej pływalni, ściany wspinaczkowej, lodowiska czy innych atrakcji.

 

Pozostaje przeorganizowanie całego życia rodzinnego i wożenie dzieci na dodatkowe zajęcia, co często wymusza konieczność rezygnacji z pracy pani domu, która pozbawiona rozwoju zawodowego i kontaktów międzyludzkich do końca życia pozostaje męczennicą.

 

Oczywiście nie wspominając już o konieczności zakupu kolejnego samochodu i kolejnych środków lokomocji dla rosnących pociech, które potem będą mogły same odbywać trasę w kierunku ukochanego miasta i potęgować korki.

 

POMOC MEDYCZNA

 

Dostęp do tzw. pomocy medycznej to niewątpliwie kolejne bolesne lądowanie w szybowaniu z marzeniami i przeprowadzką na wieś. Chociaż może lepiej nie rozwijać tego tematu. Bolesne doświadczenia same stają przed załzawionymi oczami.

 

Starcie marzeń o zamieszkaniu na wsi z rzeczywistością ma wiele aspektów, wymiarów, nawet kolorów. Można je prawie zmierzyć w skali negatywnych emocji i rozczarowań. Przykładów powodów do rozczarowania dla „miastowych” jest tak wiele, że trudno je wszystkie wymienić w jednym miejscu.

 

To co wydaje się oczywiste dla rolników i ich rodzin, dla wprowadzających się na wieś z miasta, często stanowi wielkie odkrycie, a następnie rodzi bunt. Przez to też powstaje wiele niezrozumienia i sąsiedzkich konfliktów. Czy można im zapobiec?

Hanna Krugiełka
Autor: Hanna Krugiełka
Hanna Krugiełka - absolwentka Akademii Rolniczej w Poznaniu, kilkuletni pracownik jednostek państwowych związanych z rolnictwem. Entuzjastka rolnictwa ekologicznego, miłośniczka przyrody. Pasjonatka sztuki słowa i praktykująca ją w różnych dziedzinach..

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.   Wszystkie artykuły autora
Najnowsze artykuły autora:

Może zainteresuje Cię również:

Reformy planowania przestrzennego przyczynią się d

Konflikty pomiędzy mieszkańcami obszarów wiejskich prowadząc

Wpływ nawożenia słomą na substancje organiczne w g

Możliwość zastąpienia obornika przez nawożenie słomą interes

Możliwość stosowania nawozów do 30 listopada. W ja

W związku z zapytaniami dotyczącymi terminów jesiennego stos