Dodaj ogłoszenie

CenyRolnicze
NOTOWANIA
14 grudnia 2018, Piątek.
Kursy walut: USD USD - 3,8095 EUR EUR - 4,3021 GBP GBP - 4,7940 DKK DKK - 0,5763
Archiwum
14.12.2018 13.14 DRÓB, cena tuszki w hurcie: 3,80 - 4,30 zł/kg, średnia: 4,02 zł/kg (na podstawie informacji z 13 ubojni) +++ +++ +++ 13.12.2018 MATIF: pszenica kons. MAR19 - 207,50 (+ 0,61%), kukurydza STY19 - 177,00 (+ 0,43%), rzepak LUT19 - 369,50 (0,00%) [euro/tona] +++ +++ +++ +++ +++ +++ +++ +++ +++ +++

"Ile kasy dostali rolnicy ze Świebodzina?" Tytuł z okładki producenta kiepskiego bruku, lokalnej gazety Tygodniowej

Nie od dziś wiadomo, że temat dopłat bezpośrednich i dotacji unijnych bardzo elektryzuje mieszkańców miast i bezrolnych mieszkańców wsi. Zapewne właśnie wizja szerokiego grona odbiorców skłoniła wydawcę do publikacji tego niezwykle ambitnego literacko artykułu.

 

Sam tytuł ze strony głównej (pomijając kwestię chęci wzbudzenia taniej sensacji) nie jest najgorszy i pewnie nie zmobilizowałby mnie do reklamy tego lokalnego tomiku poezji brukowej na łamach naszego portalu. Niestety wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem sięgnąłem do strony 12-stej, by przyjrzeć się bliżej całej publikacji.

Rubryka: "Wasze sprawy." Myślę sobie jakie "Wasze" jak pieniądze nie wasze, chyba że artykuł z jak najczystszymi intencjami skierowany był wyłącznie do rolników, którzy mieli te dopłaty otrzymać. Ot, taka informacja, ile rolnik dostanie, bo pewnie nie wie jak duże ma gospodarstwo i jakie są stawki do hektara. Tylko mi sie wydaje, że to bardzo naciągana teoria?

 

Tytuł: "Ile przytulili rolnicy?". Tu już zaczynają się emocje (moje też). O ile tytuł na stronie głównej jest w miarę neutralny, o tyle tutaj zdradza już negatywne nastawienie autora publikacji do faktu dopłat dla rolników albo jeśli nie autora, to jego odbiorców. Autor wie, że ludzi "to boli" i celowo podkręca tą emocję. Treść artykułu ma już charakter czysto informacyjny (tu już kwoty robią robotę za autora). Pod spodem tabela na niemal 2 strony A3 z imionami, nazwiskami i kwotami dopłat poszczególnych beneficjentów z gminy Świebodzin.

Kto by pomyślał te kilkanaście lat temu, że miasto będzie czegoś rolnikom zazdrościć? Wtedy mówiło się, że ewentualnie "garba na plecach". Rolnictwo było zacofane, brudne, zniszczone, biedne i co najważniejsze gorsze w mniemaniu miasta. Spocony rolnik w 80-tce z czterdziesto stopniową szklarnią w kabinie, z czarną od kurzu twarzą nie wadził nikomu. Nikomu nie przeszkadzało, że pracował w nocy i zakłócał ciszę nocną, bo miał po prostu gorzej. Rolnik był na "swoim" miejscu.

Ale teraz rolnik ma na podwórku co najmniej jeden nowoczesny i bardzo drogi traktor. Co gorsza - on ma klimatyzację i jest bardzo wygodny! Rolnika stać na remont chatki w której mieszkał. Stać go na zmianę samochodu i na wakacje zagraniczne raz w roku. Rolnika stać teraz na to samo (a często na więcej) niż ludzi z miasta, a to budzi w części (podkreślam) społeczeństwa zwyczajne, ale niezwykle podłe uczucie jakim jest zawiść.

 

Naturalnie wszystkiemu winne są dopłaty. To dzięki nim rolnikom wiedzie się tak dobrze. W ogóle być rolnikiem to w mniemaniu niektórych bardzo łatwa i przyjemna sprawa. Pamiętam taką rozmowę ze studiów syna rolnika dużego gospodarstwa i syna leśnika: "Kiedyś to można było nakupić hektarów bardzo tanio, każdy głupi mógł je mieć". I riposta ze wsi: "Tak? To czemu Twój stary nie ma ani jednego"?

 

Zawód rolnik nie pojawił się w momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej. Rolnicy nie zaczęli uprawiać ziemi, bo przyszły dopłaty. Gdzie byli ci najgłośniej krzyczący o dobrobycie na wsi za pieniądze ludzi z miasta, gdy hektary oznaczały siermiężną pracę bez większych perspektyw? Gdzie byli Ci potencjalni " set hektarowcy", gdzie hektar ziemi był za 3 tysiące złotych, bo nikt nie chciał uprawiać ziemii? Leżały odłogiem ogromne połaci pól. Trzeba było tylko się nie bać i wziąć w banku kredyt na minimum kilkaset tysięcy złotych w bardzo niepewnych czasach (to w latach 90. były ogromne pieniądze). Potem wystarczyło tylko nie zbankrutować i przez 20 lat całą rodziną intensywnie zapier*alać, by móc teraz trochę odetchnąć. Przetrwali najtwardsi: rolnicy z dziada pradziada o długich tradycjach i ludzie ciężkiej pracy nie wierzący w łatwie pieniądze.

 

Biorąc do ręki gazetę Tygodniową nie oczekiwałem jakichś literackich uniesień. Zakładałem jednak, że będzie ona niosła za sobą coś więcej niż gazetka promocyjna z dyskontu. Niestety jest gorzej i do tego odpłatnie (2,80 złotych sztuka!). Ulotki promocyjne bazują na pozytywnych emocjach, budują sprzedaż informując o przecenach wybranych produktów. Tygodniowa buduje sprzedaż bazując na najbardziej pierwotnych instynktach i to z pełną premedytacją. Wzbudzanie zawiści w i tak bardzo skonfliktowanych społecznościach lokalnych nie służy niczyjemu dobru. Jeśli zysk to jedyny cel wydawcy, to może warto byłoby się przebranżowić i nie robić ludziom wody z mózgu. Osobiście uderzyłbym w produkcję bruku. Jakieś doświadczenie już jest, tylko popracowałbym nad jakością...

ogloszenia maszyny rolnicze

Może zainteresuje Cię również:

Państwa Trójmorza domagają się wyrównania dopłat b

W dniach 11-12 grudnia 2018 r. w Bukareszcie spotkali się pr

W Brukseli dyskutowali o konieczności wyrównania s

Polskie rolnictwo potrzebuje unijnego wsparcia - zgodnie uzn

W poniedziałek ruszyła wypłata pozostałej części d

Do 30 listopada Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Roln